Witam na blogu – Welcome on the Blog

Blog jest częścią NAWIGATORA do mojej książki Wędrujący świat www.wedrujacyswiat.pl. Jej Czytelnicy mogą tutaj kontynuować frapującą i nigdy niekończącą się debatę na temat światowej społeczności, globalnej gospodarki i ludzkich losów, a także naszego miejsca i własnych perspektyw w tym wędrującym świecie.

Tutaj można przeczytać wszystkie wpisy prof. Grzegorza W. Kołodko.
Zapraszam do dyskusji!

Blog is a part of NAVIGATOR to my book Truth, Errors and Lies. Politics and Economics in a Volatile World www.volatileworld.net. The readers can continue here the fascinating, never-ending debate about the world’s society, global economy and human fate. It inspires one to reflect also on one’s own place in the world on the move and one’s own prospects. In this way the user can exchange ideas with the author and other interested readers.

Here you can download archive of all posts professor G. W. Kołodko.
You are invited to join our debate!

2,841 thoughts on “Witam na blogu – Welcome on the Blog

  1. (2685.) Jeszcze jeden gwóźdź do trumny integracji europejskiej?… „W październiku referendum na Węgrzech w sprawie planu UE odnośnie do imigrantów” (http://www.bbc.com/news/world-europe-36711693): “Prezydent Ader powiedział, że wyborcom zostanie zadane pytanie: “Czy chcesz, aby Unia Europejska miała uprawnienia do nakazywania obowiązkowych do przyjęcia na Węgrzech kwot osób niebędących obywatelami Węgier bez zgody parlamentu?”

  2. (2684.) BREXITOLOGIA

    “Rzeczpospolita” publikuje mój artykuł o Brexicie (http://www.rp.pl/Publicystyka/307039958-Kolodko-Festiwal-glupoty.html?template=restricted#ap-2). Choć zatytułowałem go “Brexitologia”, ukazał się pod odredakcyjnym tytułem “Festiwal głupoty”.

    BREXITOLOGIA

    Pokolenie temu, w drugiej połowie lat 1980., mało kto zapowiadał upadek realnego socjalizmu – później przechrzczonego na komunizm – i rozkład Związku Radzieckiego. Wręcz odwrotnie; nawet uznani sowietolodzy przyjmowali, że ZSRR nie może upaść i trwać będzie. Gdy stało się inaczej i w ślad za tym Francis Fukuyama przedwcześnie ogłosił koniec historii, tysiące sowietologów, zwłaszcza amerykańskich i brytyjskich, poszukując uzasadnienia do swego istnienia, szybko przekwalifikowało się na fachowców od przemian ustrojowych w naszej części świata. Stali się znawcami złożonych kwestii przekształceń politycznych prawnych, kulturowych i społecznych, a nade wszystko ekonomicznych i finansowych. Na to z jednej strony było największe zapotrzebowanie, z drugiej zaś opłacało się to też nie najgorzej.
    Szybko wyłonił się i rozwinął cały nurt interdyscyplinarnej wiedzy. I, oczywiście, pseudo-wiedzy: tranzytologia. Termin ten nie zagościł w polskim żargonie nauk społecznych, inaczej niż transitolgy w języku angielskim. Powszechnym pragnieniem osób parających się naukami społecznymi, zwłaszcza ekonomią – od prostych wyrobników do luminarzy – stało się posiadania choć jednego artykułu czy referatu na temat transition, czyli przechodzenia od gospodarki socjalistycznej do kapitalistycznej albo, jak kto woli, od planu do rynku. Dziś literatura przedmiotu jest tak bogata, że gdyby nie ucyfrowienie, to jej zbiory nie pomieściłyby się w żadnej tradycyjnej bibliotece.
    Historia nigdy dwa razy się nie powtarza, ale coś podobnego dzieje się obecnie. Bez wątpienia wyłoni się brexitologia – interdyscyplinarna wiedza o uwarunkowaniach, przebiegu i rozlicznych skutkach wychodzenia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Skutkach sięgających daleko poza ten kraj i nasze ugrupowanie integracyjne i daleko poza dającą się dziś przewidzieć przyszłość. Z czasem ujawnią się zarówno negatywne, jak i pozytywne skutki brexitu, choć tych drugich będzie zdecydowanie mniej.

    Nieracjonalność

    Najciekawsze jest to, że decyzja o brexicie, choć obrazowo określana jako trzęsienie ziemi, sama z siebie nie spowodowała żadnych strat materialnych. Żadna powódź nie zatopiła urodzajnych farm, nie spłonęła żadna fabryka, nie zawalił się żaden most, nie stłukła się żadna szklanka z whisky. Nawet nie spadł choć jeden włos z głowy premiera Camerona. Szokowo natomiast zmieniają się czynniki psychologiczne i polityczne – indywidualne i społeczne oczekiwania oraz krajowe i międzynarodowe pola wyborów, co ogromnie zwiększa obszar niepewności i dodatkowo utrudnia podejmowanie racjonalnych decyzji. Nade wszystko zaś zmienić się muszą, niekiedy radykalnie, instytucje, a więc regulacje prawne rządzące procesami gospodarczymi – od przepisów w sprawie handlu zagranicznego po zasady rządzące ponad granicznym przepływem ludzi. To dobitnie pokazuje, jak fundamentalne znaczenie mają we współczesnej gospodarce ustalone reguły gry. Ten bardzo zły czas to bardzo dobry okres dla ekonomistów, a zwłaszcza dla prawników, bo znowu więcej tu pytań niż odpowiedzi.
    Najczęściej padające pytania, różnego kalibru, dotyczą doraźnych skutków decyzji niewielkiej, ale jednak większości Brytyjczyków, którzy wzięli udział w referendum 23 czerwca i opowiedzieli się za wystąpieniem z Unii Europejskiej. O ile może spaść (bo spadnie) PKB na wyspach i na kontynencie? Jak wzrośnie bezrobocie (bo wzrośnie)? Czy dalej osłabiał będzie się funt? Czy Szkocja opuści Zjednoczone Królestwo? Ilu Polaków wyjedzie z Wielkiej Brytanii? Ilu spośród z nich wróci do Polski i czy to dobrze, czy źle? Czy spadną ceny nieruchomości w Londynie? A w Polsce; czy jeszcze bardziej podrożeje euro, a zwłaszcza frank szwajcarski? A może by tak polexit? Tych pytań jest więcej i bynajmniej nie należy ich lekceważyć, ale pragnę tym razem zwrócić uwagę na coś dużo ważniejszego – na perspektywy gospodarki rynkowej i przyszłość świata.
    Gdyby z Unii Europejskiej postanowił wystąpić maleńkie Luksemburg albo Malta czy też Słowenia albo Estonia, to zamieszanie też byłoby niemałe, jednakże Wielka Brytania to wielki problem. Najważniejsze jest zrozumienie, dlaczego większość zagłosowała wbrew temu, co podpowiadał ekonomiczny rozsądek. To pytanie bardziej do brexitologów-socjologów niż ekonomistów. Sporo z tych 51,9 proc. opowiadających się za brexitem po prostu nie zdawało sobie sprawy, za czym optują. No i popełniono błąd o wymiarze historycznym. Skala demagogii i ogłupiania przez rozmaitych polityków i media była tak ogromna, że miliony ludzi dało się skłonić do zachowania nieracjonalnego. Racjonalny bowiem jest ten, kto działa na własną korzyść, zważywszy na informacje. A te bywały zamanipulowane czy wręcz zakłamane. Nie możne przecież przyjąć, że Anglicy i Walijczycy – odwrotnie niż Szkoci i północni Irlandczycy, których większość opowiedziała się za pozostawaniem w UE – świadomie głosowali ze szkodą dla siebie. Nie wiedzieli, co czynią i z czasem będą tego żałować. Niektórzy już żałują.
    Wniosek z tego płynie oczywisty. Kolosalną odpowiedzialność dźwigają czynniki opiniotwórcze – politycy i intelektualiści, dziennikarze i analitycy. Wszędzie, w Polsce też. Demokracja to wspaniała rzecz, wartość sama w sobie, ale trzeba uważać, bo większość może nie mieć racji, kierując się emocjami, czy po prostu nie dysponując pełną i rzetelną informacją w wielce skomplikowanych sprawach, bo to jest niemożliwe.
    Niepotrzebne było ubiegłoroczne referendum w Grecji, samobójcze czerwcowe w Wielkiej Brytanii, wielce ryzykowne będzie jesienne we Włoszech. Głosujące masy często w ogóle nie biorą pod uwagę dalekosiężnych konsekwencji własnych wyborów. Powiada się moja chata skraja, nie myśli się zatem, co taka czy inna decyzja oznacza dla innych, daleko stąd. A w przypadku brexitu oznaczać to może bardzo wiele bardzo niedobrego.

    Festiwal głupoty

    Ktoś może liczyć na to, że brexit automatycznie uruchomi wielką falę reform racjonalizujących międzynarodowe stosunki gospodarcze, zwłaszcza funkcjonowanie Unii Europejskiej, które przecież pozostawia wiele do życzenia. Oby się nie łudził, ale obawiać się można, że rozgorzeje istnych festiwal głupoty przejawiający się w zgłaszaniu rozmaitych niedorzecznych pomysłów. A te do rzeczy, miast doskonalić funkcjonowanie, mogą je komplikować i jeszcze bardziej jątrzyć sytuację, jak choćby skądinąd słuszny postulat zasadniczego ograniczenia ilości komisarzy UE. Na razie ubędzie jeden, brytyjski, choć mogłoby ich być o połowę mniej. Tylko o którą połowę? Przecież chodzi tu nie tyle o ilość komisarzy jako takich, lecz spraw, którymi zajmować ma się brukselska polityka i biurokracja.
    Lansowanie przez prawicowych nacjonalistów z Francji i Holandii, acz nie tylko, przeprowadzenia tam podobnego referendum, to w obecnej sytuacji awanturnictwo polityczne. Tworzenie kilku odrębnych co do głębokości integracji struktur w łonie UE to wzmacnianie sił odśrodkowych w sytuacji, która wymaga wspomagania integracji. Judzenie nacjonalizmów (oczywiście, pod hasłem patriotyzmu, także ekonomicznego), kiedy potrzeba więcej wielokulturowości i otwarcia, to woda na młyn dezintegracji i konfliktogenności.
    Słychać też rozmaite propozycje „wzmocnienia” Unii płynące ze strony polskich władz, łącznie z postulatem zgoła nowego traktatu. Są one raz to naiwne, innym razem na tyle ogólnikowe, że nic konstruktywnego do sprawy nie wnoszą. Polska – kraj który na europejskiej integracji skorzystał jak mało kto – powinna wspierać działania sprzyjające kontynuacji tego procesu. Najdalej posuniętym ruchem byłoby w obecnej sytuacji zgłoszenie akcesu do wspólnego obszaru walutowego euro. Byłby to silny impuls dla dalszej konsolidacji procesu europejskiej integracji, a zarazem dla wzmocnienia polskiej gospodarki poprzez eliminację ryzyka kursowego i zmniejszenie kosztów transakcyjnych handlu zagranicznego. Oczywiście, jeśli nastąpiłoby to pod określonymi warunkami, z których najważniejszy to przystąpienie do euro z korzystnym dla naszej gospodarki kursem walutowym, czyli z takim, który gwarantowałby konkurencyjność sektora eksportowego. Polska bowiem, jeśli chce rozwijać się w tempie ponadprzeciętnym, musi realizować strategią wzrostu ciągnionego przez eksport.
    Drugi niezbywalny warunek to przezwyciężenie kryzysu w samym obszarze euro, gdzie ważna jest dalej niż dotychczas posunięta unia bankowa i ponadnarodowa koordynacja fiskalna, ale newralgiczna pozostaje sprawa grexitu. Ten syndrom bynajmniej nie jest przezwyciężony i kryzys grecki wkrótce wróci w całej rozciągłości. Jego pokonanie wymaga zasadniczej, o około połowy, redukcji długu zagranicznego Grecji, co Polska powinna ostro postulować. Decydować o tym wszakże będą Francja i Niemcy, których oczekują wybory parlamentarne w przyszłym roku. Ekonomia znowu może ustąpić przed polityką.
    Jeśli kontynuacja szkodliwej wobec Grecji polityki zaciskania pasa będzie trwała i dojdzie do grexitu, jeśli załamie się unijno-tureckie porozumienie w sprawie kontroli fali uchodźców zmierzających do Europy z Azji Południowej, Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki, jeśli Włosi odrzucą w referendum proponowaną przez premiera Renziego reformę konstytucyjną, jeśli Austriacy wybiorą nacjonalistę na swego prezydenta, to nie da się uratować procesu europejskiej integracji. Rzeczy bowiem dzieją się tak, jak się dzieją, ponieważ wiele dzieje się naraz i trzeba mieć świadomość, że jeśli na brexit nałoży się grexit, to będzie to koniec Unii Europejskiej, jaką znamy.

    Jeszcze Większy Kryzys?

    Brexit zatem trzeba postrzegać nie tylko gospodarczo i w wymiarze kontynentalnym, lecz kontekstowo i globalnie. Jeśli wybory w USA wygra Donald Trump, jeśli pogorszą się stosunki Rosji z NATO, zwłaszcza z państwami jego wschodniej flanki, jeśli jeszcze bardziej spowolni się wzrost gospodarczy Chin, to marnie wyglądać będzie nie tylko przyszłość Brytyjczyków i Europejczyków, ale dojdzie do tego, co w książce „Wędrujący świat” nazwałem Jeszcze Większym Kryzysem, JWK. Jesteśmy na jak najlepszej – to znaczy na jak najgorszej – do tego drodze.
    Wciąż chcę wierzyć w zdrowy rozsądek polityków, którzy powinni mieć większą zdolność prawidłowego definiowania potrzeb swoich państw i społeczeństw oraz określania dróg prowadzących do ich zaspokajania. Grudniowe porozumienia klimatyczne w Paryżu pokazuje, że możliwe są rzeczy „niemożliwe”, jeśli tylko – bagatela! – chce się i wie jak. Może na tym obecnym zakręcie historii wykażą umiejętność dalekosiężnego spojrzenia i dadzą odpór rozmaitym populizmom. To wszak wymaga z jednej strony odejścia od utopii neoliberalizmu, który nie jest panaceum na piętrzące się trudności, bo ze swej istoty być nie może, gdyż sprzyja wzbogacaniu się nielicznych kosztem większości. To, po drugie, wymaga oddalenia – także w Polsce „dobrej zmiany” – iluzji, że takim panaceum może być zbiurokratyzowany kapitalizm państwowy. Trzeba pójść drogą nowego pragmatyzmu, który poprzez odpowiednią synergię instytucji rynku i państwowej ingerencji troszczy się tak w skali gospodarek narodowych, jak i w ujęciu międzynarodowym i ogólnoświatowym o potrójną dynamiczną równowagę: gospodarczą, społeczną i ekologiczną.
    Warto zdać sobie sprawę, że Unia Europejska jest uważnie obserwowana w innych częściach świata, tam gdzie procesy integracyjne są daleko mniej zaawansowane – m. in. w Mercosur w Ameryce Południowej i ASEAN w Azji Południowo-Wschodniej, w SADC na południu Afryki i ECOWAS na jej zachodzie – a teraz spowalniane i odraczane. Skoro Europejczykom coś nie wychodzi, to może nie warto? Warto, bo regionalne integracje to bardzo dobry sposób na twórcze dostosowywanie się do nieodwracalnej globalizacji.
    Wciąż jestem przekonany – bo to nie wiara, lecz wiedza, acz brexitologia z czasem będzie ją weryfikować – że dobrze sterowana globalizacja może być korzystna dla harmonijnego rozwoju światowej gospodarki i tej jej cząstki, którą jest nasza Polska. Liberalizacja i integracja wcześniej w dużym stopniu w odosobnieniu funkcjonujących gospodarek narodowych w jeden powiązany i wewnętrznie sprzężony układ globalny to dobra recepta na przyszłość. Jeśli w obecnej sytuacji nie uda stosowna ucieczka do przodu, to nie ma co zwalać winy na Brytyjczyków czy Greków albo też trochę dalej na Amerykanów czy Chińczyków. Trzeba ją zwalać na błędy ekonomii i głupotę polityki, bo to są sprawcy trzeszczenia Unii Europejskiej i chwiania się całego coraz bardziej zanarchizowanego świata.

    • (2693.) Dzień dobry Panie Profesorze,

      Czytałem pański artykuł poświęcony tzw. brexitowi i w całości się z Panem zgadzam. Mieszkam od wielu lat w Wielkiej Brytanii i w życiu nie myślałem że kilku nieodpowiedzialnych polityków może zachęcić miliony do głosowania za wyjściem z Unii Europejskiej. Oglądam to co się tutaj dzieję i mówiąc szczerze przeraża mnie to. Muszę niestety potwierdzić że większość społeczenstwa w ogóle nie ma pojęcia co to jest UE, po co została założona, jakie kraje obejmuje i jakie instytucje ją reprezentują. Rozmawiałem wielokrotnie z moimi kolegami z pracy i ich przestrzegałem przed konsekwencjami Brexitu. Mówiłem, że wiele firm wycofa się Wielkiej Brytanii (a głównie z Londynu będącego motorem tego państwa), że będzie recesja, wzrośnie bezrobocie itd. A oni mi na to, że ja się martwię tylko o konsekwencje ekonomiczne a oni martwią się emigracją i tym, że płacą 350 mln funtów tygodniowo do Brukseli. Po kilku następnych dniach kiedy funt zaczął spadać a Szkocja zaczęła grozić referendum to moi koledzy zadali mi pytanie czy jestem jasnowidzem. Otóz nie, nie jestm. Jestem tylko inzynierem po robotyce skonczonej na jednej z polskich uczelni który jednak interesuje się co się dzieje dookoła a nie tylko w nauce i przemyśle.
      Ogólnie stopien niewiedzy jest zatrważający. Anglicy nie wiedzą co to jest Komisja Europejska , kto jest jej szefem, nie znaja swoich europosłów itd.
      Zastanawiam się też czasem na jakiej podstawie Anglia jest uznawana za 5 potege ekonomiczną. Patrząc na przeciętnego Anglika widzę, że mieszka on w wynajmowanym mieszkaniu, które jest nieocieplone, ma duże kredyty, nie ma oszczędności i marzy o własnym mieszkaniu czy domu. To co w Polsce ostatnio media i politycy usiłują nam wmówić, że w krajach starej Unii nie modne jest kupowanie mieszkań na własnośc bo to stwarza problemy z przemieszczaniem się za pracą jest nonsensem. Tak nie jest. Tutaj każdy marzy o własnym mieszkaniu ale niewielu na nie stać. Przy wysokich cenach mieszkań i dużym wkładzie własnym wymaganym przez banki niewielu ludzi stać na własne mieszkanie.
      Przyjechałem tutaj na dwa lata żeby zdobyć doświadzenie ale tak się złożyło że zostałem o wiele dłużej. Teraz właściwie zacząłem zastanawiać się nad powrotem ale z kolei przeraża mnie sytuacja w kraju. A już szczególnie ta cała kłótnia na górze. To spowoduje że zostaniemy zmarginalizowani i nikt się nie będzie z nami liczył. I teraz nie wiem: wrócić i otworzyć własną działalnośc w Polsce czy nie ? Czy ludzie będą się odnosili z szacunkiem do mojej żony (która nie jest Polką) czy nie ? Czy nasz rząd będzie obliczalny czy też nie ma na to co liczyć. No i jak zachowa się rząd brytyjski w stosunku do emigrantów z Unii ? Martwi mnie jaka przyszłośc czeka moje dziecko. Ja przez całe swoje życie żyłem nadzieją na lepsze jutro. I rzeczywiście zmiany szły: nastał rok 1989, potem dołączyliśmy do Nato, potem do Unii itd. A teraz mamy trend zupełnie odwrotny i to w całej Euopie. I zastanawiam się jaka przyszłośc czeka moje dziecko.
      Pozdrawiam serdecznie
      Janusz

  3. (2683.) Jedna z gazet regionalnych ośmieliła się napisać o podpieraniu się tytułami naukowymi, których nagłaśniani przez niektóre media „profesorowie” powszechnie nadużywają, choć ich nie posiadają, gdyż nie starcza im na to dorobku naukowego. Dziennik Bałtycki” w artykule zatytułowanym „Medialne manipulacje. Kołodko vs. Balcerowicz” (http://gazetabaltycka.pl/promowane/medialne-manipulacje-kolodko-vs-balcerowicz) pisze: „Kilka razy poruszaliśmy na naszych łamach problem (tak, to jest poważny problem) nadużywania w mediach tytułów, zwłaszcza profesorskich… znany dr hab. Leszek Balcerowicz. Podkreślam, żaden profesor… dr hab.Leszek Balcerowicz jest twarzą zmian gospodarczych. Które…doprowadziły do: gigantycznego bezrobocia, emigracji zarobkowej na skalę niespotykaną nigdy dotąd w naszej historii, likwidacji znacznej części przemysłu, w tym tak poważnych firm „narodowych” jak stocznie i huty, wyprzedaży majątku państwowego… Za te wszystkie zasługi pan dr hab. Leszek Balcerowicz powszechnie tytułowany jest profesorem, a pan Prezydent Aleksander Kwaśniewski uhonorował go Orderem Orła Białego.
    Drugim jest profesor Grzegorz Kołodko. Minister Finansów w czterech rządach lewicowych, które istniały w Polsce po transformacji ustrojowej. Dziś niewielu już chce pamiętać, jakie wyniki osiągała polska gospodarka w okresie, gdy pan profesor Grzegorz Kołodko kierował naszymi finansami. Dla pełniejszego przybliżenia obrazu pana profesora Grzegorza Kołodki dodam jeszcze tylko, że liczba jego publikacji jest niemal nie do ogarnięcia… Tytuł profesora uzyskał w 1988 roku.”

  4. (2681.) Szanowny Panie Profesorze. Rzadko już można Pana poczytać na swoim blogu. Szkoda. Ale pozwolę sobie zapytać o Pana zdanie w ważnej sprawie. Otóż w czerwcowym numerze Le Monde Diplomatique, francuska deputowana do europarlamentu Pani Eva Joly twierdzi, że z powodu oszust rajów podatkowych Unia Europejska traci rocznie bilion euro. Co roku bilion. To straszne pieniądze. Nasze pieniądze, Pana pieniądze także. Aż nie chce się wierzyć,że to prawda. Myślę, że tak! Inni także. Stąd sceptycyzm Europejczyków i reakcja Anglików. http://www.monde-diplomatique.pl/

  5. (2680.) Panie profesorze,
    Wielka Brytania zdecydowała o wyjściu z Unii Europejskiej. Co czeka teraz Wielką Brytanię, Europę i Polskę?
    Paweł Fröhlich

  6. (2678.) AWANS DO WOLNOŚCI 13 LAT TEMU
    Akurat dzisiaj mija 13 lat od dnia, kiedy z własnej woli zrezygnowałem ze stanowiska wicepremiera i ministra finansów oraz przewodniczącego Stałego Komitetu Rady Ministrów (tak, tak, trzy w jednym…). Przed moim powrotem do rządu – powrotem, gdyż te same stanowiska pełniłem w trzech rządach w latach 1994-97, kiedy to PKB w sumie wzrósł realnie aż o 28 proc. na mieszkańca – tempo wzrostu zostało sprowadzone przez szkodliwą politykę schładzania koniunktury (rząd AWS-UW) z 7,5 proc., z czym zostawiłem gospodarkę na przedwiośniu 1997 roku, do 0,2 proc. w IV kwartale 2001 roku, do czego doprowadziła błędna polityka L. Balcerowicza. Już w I kwartale 2004 roku, w pół roku po moim odejściu, wskutek uruchomienia i skutecznej realizacji “Programu Naprawy Finansów Rzeczypospolitej”, tempo wzrostu PKB znowu wynosiło 7 proc. (vide wykres). I kto by pomyśłał, że 13 lat później Brytyjczycy będę głosowali “w odwrotną stronę”; nie czy wejść, lecz czy wyjść?
    O odejściu wtedy z rządu tak mówię w książce “Droga do teraz” (http://ksiegarnia.proszynski.pl/product,71473):
    “Wchodziłem do rządów i odchodziłem z nich na własnych warunkach i w przez siebie wybranym terminie. Co do samego odejścia za drugim razem, już w styczniu 2003 roku podjąłem decyzję o operacji, którą nazwałem „awans”. To był mój awans do wolności i o tym wiedział tylko dyrektor mojego gabinetu politycznego, doktor Piotr Perczyński. Wtedy postanowiłem, że jeśli sytuacja radykalnie się nie zmieni – a prawie wszystko wskazywało na to, że się nie zmieni – to odejdę po pierwszym posiedzeniu rządu, jakie odbędzie się po zwycięskim referendum o wejście Polski do Unii Europejskiej. I tak się stało, bo sytuacja w rządzących gremiach nie tylko się nie zmieniła, ale stawała się coraz gorsza.” (s. 174-175)

    • (2679.) Panie Profesorze, w Pana odczuciu był to “awans do wolności” – i super, jeśli tego Pan właśnie pragnął, a wierze że tak, natomiast w moim, odejście Pana z rządu niosło smutek, bezradność i poczucie, że własnie kończy sie coś dobrego, coś co dawało nadzieje. Nie znam się na polityce, na ekonomii, ale tak czysto po ludzku, po obywatelsku wiedziałam, że jest Pan jedynym fachowcem, który może poprowadzic naszą gospodarkę w dobrym kierunku. Niestety …13 lat temu “zostawił nas Pan” :(

  7. (2677.) Nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN ukazała się interesująca książka pt. „Ekonomia umiaru – realna perspektywa? Nowy Paradygmat Grzegorza W. Kołodko” (http://ksiegarnia.pwn.pl/Ekonomia-umiaru-realna-perspektywa,462226185,p.html). Praca, zawierająca 35 rozdziałów, została przygotowana pod redakcją naukową Janiny Pach, Katarzyny Kowalskiej i Pauliny Szyji. Wydawca anonsuje: „Ekonomia umiaru – jako nowy paradygmat – jest promowana przez prof. Grzegorza W. Kołodko w jego licznych publikacjach. Książka ma stanowić próbę wyjaśnienia tego zjawiska i dać odpowiedzi na pytanie, czy ta koncepcja jest realna w realizacji. Temat jest obecnie bardzo istotny i budzi ogromne zainteresowanie, szczególnie że czasy w których żyjemy to czasy dotkliwych kryzysów, ogromnych dysproporcji rozwojowych i dochodowych świata, narastającego skażenia środowiska naturalnego, a także ewolucji sposobu myślenia o racjonalności w procesie gospodarowania.”

  8. (2676.) @Marcin_Tomasz (wpis 2674). Ani nie jest tak, że „dał(em) sobie spokój i machnął)em) na wszystko ręką”, ani tak, że „ręce same…opadają”. Robię swoje, ale trochę inaczej niż uprzednio i dlatego też trochę mniej i rzadziej piszę krótkie komentarze, także tutaj, na tym blogu. Ale piszę o sprawach ważnych i poważnych, nie tylko polskich. Wkrótce ukazuje się nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN bardzo ciekawa książka wybitnego amerykańskiego ekonomisty, profesora Jamesa K. Galbraitha pt. „Witamy w zatrutym kielichu. „, do której napisałem obszerną merytoryczną „Przedmową”. Podróżuję, dyskutuję, wykładam, uczestniczę. W kraju i za granicą. Byłem w tym roku w Łodzi i Gdańsku, w Saharze Zachodniej i Bangladesz, w Moskwie i Madrycie. Jeszcze w maju i czerwcu będzie Warszawa, Kraków i Wrocław, Petersburg, Mediolan, Miami i Nowy Jork. Informuję o tym na stronach internetowych – http://www.tiger.edu.pl oraz http://www.wedrujacyswiat.pl. Czasami też pojawiam się w telewizji. Nie zawsze przyjmuję zaproszenia, ale się zdarza. Kolejny program to „Polska to my” na antenie POLSAT NEWS w piątek, 13 maja.

  9. (2674.) Panie Profesorze, tak wiele się dzieje w polskiej polityce i gospodarce a Pan milczy. Czyżby już Pan dał sobie spokój i machnął na wszystko ręką? Jeżeli tak to wcale bym się nie zdziwił. Czasami ręce same człowiekowi opadają, gdy obserwuje to wszystko i nie chcą się podnieść.

    Jednakże mam pytanie odnośnie Adama Glapińskiego. Ma zostać nowym szefem NBP. A więc bać się czy nie bać?

  10. (2673.) “Polska nie ma dobrej przyszłości, jeśli nie będzie miała nowoczesnej lewicy” (http://www.tvn24.pl/grzegorz-kolodko-polska-potrzebuje-nowoczesnej-lewicy,640383,s.html)
    Centrolewica jest potrzebna Polsce jak świeże powietrze – mówił prof. Grzegorz Kołodko, były wicepremier i minister finansów. W “Faktach po Faktach” krytycznie ocenił to, co na wiecach z okazji Święta Pracy zaproponowały różne środowiska lewicy.
    – 1 maja to fajny dzień, fajne święto. Akurat 12 lat temu, za rządów lewicy, odnieśliśmy historyczny sukces, wprowadzając Polskę do UE – mówił prof. Kołodko w “Faktach po Faktach”.
    Były wicepremier tłumaczył, dlaczego nie brał udziału w pierwszomajowych pochodach organizowanych przez środowiska lewicowe. Jego zdaniem takie inicjatywy to “nieodpowiedzialne politykierstwo”. Kołodko wyjaśniał, że lewica w obecnej formie nie zdaje egzaminu.
    – Centrolewica jest potrzebna Polsce jak świeże powietrze. Polska nie ma dobrej przyszłości, jeśli nie będzie miała nowoczesnej lewicy – powiedział. – Słyszałem taki pogląd, on jest tragiczny, to kompromitacja lewicy (…), że na prawicowy populizm PiS trzeba odpowiedzieć większym populizmem, to jest to licytacja. To ma niewiele wspólnego z lewicą. Wiecowanie, kto więcej krzyknie, to nieodpowiedzialne politykierstwo – ocenił.
    Jak mówił, obecnie najbardziej wyzyskiwani są konsumenci. – Czy słyszał pan, żeby kto domagał się tego, żeby chronić konsumenta? – pytał prowadzącego. – Dziś lewica powinna domagać się, by w Polsce najpoważniejszym organem był Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – powiedział były minister finansów.
    Prof. Kołodko wyraził opinię, że lewica wymaga wizji, programu i dobrych przywódców.
    Zapytany o ocenę Partii Razem, odpowiedział: – Będę grzeczny i nie przepuszczę ich przez wyżymaczkę. To jest bełkot – ocenił.
    “Dobra zmiana”?
    Kołodko został zapytany o ocenę pracy rządu Prawa i Sprawiedliwości.
    – Nie wiem, czy to jest dobra zmiana. To jest dobre hasło propagandowe – powiedział. W jego opinii rząd Beaty Szydło próbuje wprowadzić kilka zmian na lepsze, ale robi to niepoprawnie.
    – Są zmiany na lepsze, np. walka z biedą – ocenił. Jak wyjaśniał, program Rodzina 500 plus “został przestrzelony”, ponieważ pomoc otrzymują nie tylko ci, którzy naprawdę jej potrzebują, ale każda rodzina z dwojgiem i więcej dzieci, a poza tym program nie ma pełnego finansowego zabezpieczenia.
    Przyznał, że działania rządu powodują, że smuci się i wstydzi podróżować po świecie, bo opinia Polski pogarsza się.
    Autor: mw//gak / Źródło: tvn24

  11. (2672.) Dobry wieczór Panie Profesorze,

    Bardzo proszę o słowo komentarza do trudnego zagadnienia.
    Na jakie aspekty zwrócił by Pan Profesor uwagę w pierwszej kolejności, mając na uwadze rozwój około 20 tysięcznego miasta Krasnystaw we wschodniej części Polski?
    Głównych problemem miasta i okolicy jest migracja ludzi młodych do pracy po za region.
    Jak zbudować strategię rozwoju ? Na czym ją oprzeć ?

    Będę wielce wdzięczny za komentarz i ewentualne wskazówki / materiały inspiracje.

  12. (2671.) “What China’s Leaders Could Learn From Poland”
    BLOOMBER, April 22nd, 2016 (http://www.bloomberg.com/news/articles/2016-04-21/as-china-mulls-reforms-champion-of-polish-model-flags-lessons)
    • Ex-Polish finance chief tapped for PBOC/IMF Beijing Conference
    • “I understand the politics because I have been there.”
    Share on FacebookShare on Twitter
    When it comes to China’s managing the transition of an economy from socialism to a free-market led system, its leaders could do worse than looking to Poland for lessons.
    That’s according to Grzegorz W. Kolodko, a professor at Kozminski University in Warsaw who as Polish finance minister in the 1990s helped oversee the country’s economic revival in the aftermath of the Iron Curtain’s collapse. Kolodko, who is scheduled to speak in Beijing next week at a conference organized by the People’s Bank of China and the International Monetary Fund, advises shaking up the state-owned sector by tackling monopolies and allowing privatizations.
    Those calls dovetail with many observers, along with his urging a clean-up of bad debt in the banking sector and restructuring it to allow for greater competition, including from foreign lenders. Less commonly heard are recommendations for China’s authorities to attack rising inequality and spend less on the military, while boosting funds for education and health care.
    “They have to make a bold decision to decentralize, denationalize and deregulate the economy even further,” Kolodko, who served as deputy premier and finance minister between 1994 and 1997 and 2002 to 2003, said in a telephone interview. “DefinitelyChina can learn from what worked in Poland and what hasn’t worked.”
    Similar to Poland in the 1990s, China is grappling with how to tackle bloated and debt-ridden state owned enterprises and how to free up the nation’s currency and its capital flows while ensuring that growth remains on track. Poland saw a period of turbulence, both economic and political — something China has little stomach for, with President Xi Jinping set on keeping the Communist Party at the center of steering the economy.
    Even so, Kolodko’s invitation for the April 28 conference indicates interest in the Polish experience. “They consider that Poland is a successful story and they may learn from Poland’s successful experience,” he said.
    The former Polish minister advocates a policy of “gradualism” rather than forcing through sudden changes that could leave the economy reeling, such as those rolled out in Russia and in the early stages of Poland’s post-communist transition.
    The eastern European country went through phases of restructuring that saw closures of everything from coal plants to car factories. The government lifted price controls, capped public-sector wages, liberalized trade and made the zloty a convertible currency. Entry into the European Union in 2004 gave the economy a boost, and the economy managed to navigate the global financial crisis, though growth has slowed since.
    “China can view Poland not as a blueprint, but a case study,” Kolodko said.

    • (2675.) a ja mam do Pana zasadnicze pytanie
      ,na czym polega błąd w synergji między kapiłem prywatnym a państwowym na tym etapie w RP?
      moim zdaniem musi istnieć ,,symbioza i pasożytnistwo jednocześnie”
      a ja widzę przewagę pasożytnictwa nad symbiozą bez względu na to kto jest pasożytem

  13. (2669.) Wywiad dla radia ROSJA DZISIAJ (skrót; stenogram; po rosyjsku)
    Interview for radio RUSSIA TODAY (excerpts, manuscript, in Russian)

    ФГУП «РОССИЯ СЕГОДНЯ»
    Редакция вещания на Европу
    Отдел вещания на польском языке
    Тематика: экономика Автор: Чайко Ирина Константиновна
    Жанр: интервью Шеф-редактор: Авдеева Г.М.
    Хронометраж: Виза: Березиной Е.И.
    Эфир: 28 марта 2016 Переводчик:
    Повтор: Диктор:
    Эксклюзив:
    «НАМ НУЖЕН НОВЫЙ ПРАГМАТИЗМ…»
    Интервью Гжегожа Колодко
    Колодко Гжегож – польский политик, доктор экономических наук, профессор Академии Леона Козьминского в Варшаве, бывший вице-премьер и министр финансов РП, входит в состав Европейской Академии науки, искусства и литературы, автор многих научных изданий, включая фундаментальную книгу «Куда идёт мир. Политическая экономика будущего»
    Kolodko Grzegorz – polski polityk, doktor nauk ekonomicznych, profesor Akademii Leona Kozminskiego w Warszawie, wicepremier i minister finansow RP w latach 1994-1997 oraz w latach 2002-2003, czlonek Europejskiej Akademii Nauki, Sztuki i Literatury, autor wielu ksiazek, wlacznie ”Dokad zmierza swiat. Ekonomia polityczna przyszlosci”

    ВЕДУЩИЙ: Вы слушаете радио «Спутник». В столице России прошёл Московский Экономический форум, гостем которого стал профессор Гжегож Колодко, бывший вице-премьер и министр финансов РП, руководитель Центра трансформации, интеграции и глобализации в Варшаве, автор многих научных книг, включая фундаментальный труд «Куда идёт мир. Политическая экономика будущего». Он вышел на 26 языках мира, включая русский. Что профессор Колодко думает о современном этапе взаимоотношений между РП и РФ? Этот вопрос был, в частности, затронут в его интервью, записанном в Москве корреспондентом Ириной Чайко.
    (Голоса для всех\160328 _ЧАЙКО_КОЛОДКО-1, 4.46)
    АННОТИРОВАННЫЙ ПЕРЕВОД С ПОЛЬСКОГО ЯЗЫКА
    ЧАЙКО: Господин профессор, в своей книге «Странствующий мир» Вы написали о необходимости нового прагматизма. На каких принципах он основан? В чём заключён потенциал роста взаимодействия между РП и РФ в сфере экономики? Каковы, на Ваш взгляд, перспективы развития отношений между Москвой и Варшавой? Ведь не секрет, что контакты между Польшей и Россией сейчас находятся на очень низком уровне…
    КОЛОДКО: Да, это так. Я считаю, что будущее не только наших стран, но также всей мировой экономической системы связано с тем, чтобы сделать её намного более эффективной, чем сейчас. Всем нам хочется достичь именно этого, вот почему нужно развивать экономику на принципах нового прагматизма. Эта концепция основана на долговременной стратегии взвешенного развития, притом не только в экономической области, но также – в сфере экологии и общественных отношений. Новый прагматизм позволит создать предпосылки для развития рыночной экономики, но отнюдь не на основе неолиберальных идей, как было в Польше в начале и в конце 90-тых годов ХХ – го века, а также – не на основе государственного капитализма, как было в 90-тые годы в РФ. Причём, я и сейчас вижу элементы государственного капитализма в России, а также – на Украине, несмотря на все различия между этими странами на постсоветском пространстве.
    Что же касается польско-российских отношений, то, на самом деле, за всю мою жизнь они не были столь плохими, как в нынешнее время. Не стану искать виновных, я привык смотреть вперёд и по мере сил вносить свой вклад в дело сближения наших народов. Вот почему я прилетел в российскую столицу, участвую в дискуссиях Московского Экономического форума, где идёт обсуждение многих важных проблем с участием политологов, экономистов, социологов и предпринимателей. Московский Экономический форум стал хорошей площадкой для поисков взаимопонимания между представителями научного сообщества и бизнеса, здесь царит атмосфера, благоприятная для откровенных дискуссий. К сожалению, именно этого не хватает представителям высших эшелонов власти, как в РП, так и в РФ. На Московском Экономическом форуме прошла презентация моей новой книги на русском языке под названием «25 лет трансформации: от неолиберальных провалов – к прагматическому росту». Это тоже мой вклад в развитие польско-российских отношений, уровень которых сейчас оставляет желать лучшего. На нынешнем этапе нужно, я считаю, делать всё необходимое для налаживания сотрудничества между отдельными предприятиями и регионами наших стран, не особенно полагаясь на помощь со стороны высших политических властей. Я, в частности, выступаю за развитие туристического обмена между РП и РФ, убеждён, для миллионов поляков Россия представляет огромный интерес как страна, где много красивых мест и достопримечательностей. Отлично осведомлён об этом, так как не только много раз бывал в Москве и Санкт-Петербурге, но также – в Сибири и на Дальнем Востоке, на Камчатке и Чукотке. Разумеется, нам надо развивать взаимодействие и в научной сфере, но тут многое зависит от политических контактов. Все мы ждём каких-то сигналов, жестов доброй воли, как со стороны властей РФ, конкретно – от президента Путина и Кремля, так и со стороны нынешнего правительства и президента РП. Всем, кто стремится к развитию взаимовыгодных прагматичных контактов между нашими странами, кто хочет развития добрососедских отношений, не хватает импульсов сверху. Если же говорить о потенциале взаимодействия между РП и РФ, то тут я – оптимист, но – в долгосрочной перспективе. К сожалению, я пока не наблюдаю лучезарной картины достижений российской экономики и кардинального улучшения контактов между РФ и Евросоюзом, во всяком случае – на ближайшие 2-3 года. Но если говорить о предстоящих двух десятилетиях, то, безусловно, перспективы хорошие. Есть потенциал роста экономики РФ в последующие 25 лет, если будет продолжен процесс трансформации. Но надо понимать: такие перемены занимают жизнь целого поколения… Полагаю, что в России можно будет достичь ежегодного прироста экономики на 4-5 процентов, правда, это потребует структурных и других существенных изменений, создания условий для всемерного развития частной инициативы, свободной от коррупции. Необходимо также провести диверсификацию экономики, которая сейчас в значительной степени зависит от разработки и объёмов продаж природных ресурсов, прежде всего – энергетических, а также – от её опоры на военно-промышленный комплекс. По-моему, это не тот хороший рецепт, который поможет оздоровить российскую экономику.
    Что же касается Польши, то у нас – свои проблемы, которые, как мне кажется, в значительной степени связаны с политическим расколом общества после проведения в РП в прошлом году парламентских и президентских выборов. Люди у нас говорят в основном о политике, а не о проблемах в экономике, впрочем, их тоже хватает. Но в принципе экономика у нас развивается нормально, темпы её роста достигают 3-4 процентов в год, хотя могло быть и лучше. Поляки выражают своё недовольство нынешней жизнью, но это свойственно людям из всех стран, потому что все хотят жить лучше, имеют на это право, ибо ждут исполнения своих желаний, стремясь к лучшему будущему (конец голоса)
    ВЕДУЩИЙ: Говорил профессор Гжегож Колодко из Варшавы. Завтра в нашей программе прозвучит вторая часть его интервью, записанного в Москве корреспондентом Ириной Чайко.

    ФГУП «РОССИЯ СЕГОДНЯ»
    Редакция вещания на Европу
    Отдел вещания на польском языке
    Тематика: политика Автор: Чайко Ирина Константиновна
    Жанр: интервью Шеф-редактор: Авдеева Г.М.
    Хронометраж: Виза: Березиной Е.И.
    Эфир: 29 марта 2016 Переводчик:
    Повтор: Диктор:
    Эксклюзив:
    «ВЗГЛЯД ЭКОНОМИСТА НА ПРОБЛЕМУ ТЕРРОРИЗМА»
    Интервью Гжегожа Колодко
    Колодко Гжегож – польский политик, доктор экономических наук, профессор Академии Леона Козьминского в Варшаве, бывший вице-премьер и министр финансов РП, входит в состав Европейской Академии науки, искусства и литературы, автор многих научных изданий, включая книги «Куда идёт мир. Политическая экономика будущего» и «Странствующий мир»
    Kolodko Grzegorz – polski polityk, doktor nauk ekonomicznych, profesor Akademii Leona Kozminskiego w Warszawie, wicepremier i minister finansow RP w latach 1994-1997 oraz w latach 2002-2003, czlonek Europejskiej Akademii Nauki, Sztuki i Literatury, autor wielu ksiazek, wlacznie ”Dokad zmierza swiat. Ekonomia polityczna przyszlosci” oraz “Wedrujacy swiat”

    ВЕДУЩИЙ: Вы слушаете радио «Спутник». В столице РФ прошёл Московский Экономический форум, гостем которого стал профессор Гжегож Колодко, бывший вице-премьер и министр финансов РП, руководитель Центра трансформации, интеграции и глобализации в Варшаве, автор многих научных книг, включая фундаментальные труды «Куда идёт мир. Политическая экономика будущего» и «Странствующий мир». На форуме в Москве обсуждались не только экономические проблемы, но также – угрозы и риски со стороны международного терроризма. Эта тема была затронута в интервью профессора Колодко для радио «Спутник». Интервью записала в Москве наш корреспондент Ирина Чайко.
    (Голоса для всех\160329 _ЧАЙКО_КОЛОДКО-2, 3.01)
    АННОТИРОВАННЫЙ ПЕРЕВОД С ПОЛЬСКОГО ЯЗЫКА
    ЧАЙКО: Глава Еврокомиссии Жан-Клод Юнкер на-днях высказал мнение о том, что по типу Энергетического и Экономического союза нужно создать также Союз по вопросам безопасности и борьбы с терроризмом.
    – Как Вы, господин профессор, оцениваете угрозу международного терроризма, прежде всего, со стороны так называемого Исламского государства, угрозу для стран Европейского Союза и для России?
    КОЛОДКО: Это – очень серьёзная опасность, которая, к сожалению, не уменьшается, а нарастает. Сейчас идёт борьба скорее с отдельными террористами, а не с отвратительным явлением международного терроризма. А у него – глубинные корни. Я смотрю на это явление как экономист, для которого важно понимать, откуда взялось это ужасное зло? По-моему, нужно ясно отдавать себе отсчёт, что есть социально-экономические предпосылки для его зарождения. И нам надо решительно устранять его первопричины. То – есть, необходимо бороться с социально-экономическим неравенством на огромных пространствах, где есть страны, чьи граждане живут в условиях нищеты и безнадёжности. Это, прежде всего, касается некоторых государств Северной Африки и Ближнего Востока, откуда люди бегут в поисках лучшей доли. Одни находят себе прибежище, скажем, в Великобритании или Франции. А, скажем, в Россию приезжают выходцы из Азии, тоже со своими этническими корнями и своим образом жизни. Кто-то из пришельцев в страны ЕС и в Россию уже попали под влияние ИГИЛ, они очень опасны. Но нужно ли специально создавать Союз для борьбы с этой угрозой? В этом лично я пока не уверен. Но точно знаю: необходимо взаимопонимание между ЕС и РФ по вопросу противостояния террористическим угрозам, о которых мы слышим почти каждый день! Я летел на Московский Экономический форум в тот день, когда в Брюсселе взорвались бомбы, летел из Парижа, своими видел, что в аэропортах Парижа и Москвы введены повышенные меры безопасности, что, конечно, можно лишь приветствовать. Но без ликвидации глубинных причин возникновения терроризма нам не удастся обуздать эту опасность. Россия может сыграть важную роль в этой борьбе. Вообще, совместная деятельность по предотвращению терроризма – та сфера, где не обойтись без тесного взаимодействия стран ЕС, РФ и США. Тут, по-моему, уже достигнут консенсус (конец голоса)
    ВЕДУЩИЙ: Благодарим профессора Гжегожа Колодко из Варшавы за интервью для радио «Спутник» в Москве.

  14. (2668.) @Krzysztof (wpis 2667). Jak na dziś wyglądałby pożądany kurs konwersji polskiego złotego? Czy podobnie jak w latach 2009/10, przed aktywną emisją Euro w ramach tzw. luzowania ilościowego jako metody ożywiania koniunktury? Tak, podobnie; około 4,20 zł/Euro.

  15. (2667.) EURO przez EBC
    Panie profesorze w 2009/10 przepowiedział Pan przy dodruku dolara, że równowaga pomiędzy EURO/PLN to około 4.20zł za 1 EURO. Czy przy dzisiejszym masowym dodruku Euro około 80 miliardy euro miesięcznie to jak na dzień dzisiejszy wygląda według Pana równowaga EUR/PLN.

  16. (2666.) THOUSAND OF SEEDS IN THE SAFEST PLACE ON EARTH… JUST IN CASE http://www.bbc.com/news/science-environment-35294424
    “It sometimes happens that a worldwide organization, which also renders a global public service, arises out of a grass-roots initiative… Such organizations can have the most varied motivations, including gallant, disinterested concern for the security of humanity. This is how the Svalbard Global Seed Vault came into existence. Starting out as an initiative by scientists, it became a mission by a specially established foundation (the Global Crop Diversity Fund) and is now an organization supported by the UN Food and Agriculture Organization (FAO). The storage facility is located in arctic Spitsbergen, in a shaft hidden deep in the earth but also high enough to remain above sea level even in case of a radical rise due to global warming. The seeds of tens of thousands of the plants on which human existence depends are gathered and stored there in case of an apocalypse or some lesser natural catastrophe. A global public service is precisely what this one-of-a-kind shelter provides. At the base of the project lies the assumption that it should be public, and not commercial or tied to any particular interests. This shelter is a splendid example of wise institutionalization, and of policy implemented and coordinated on a global scale.”

    „Truth, Errors and Lies: Politics and Economics in a Volatile World”, Columbia University Press, New York 2011, p. 116 (http://www.amazon.com/Truth-Errors-Lies-Politics-Economics/dp/0231150687/ref=sr_1_2?ie=UTF8&qid=1457647870&sr=8-2&keywords=kolodko)

  17. (2665.) NA WSZELKI WYPADEK… TYSIĄCE NASION W NAJBEZPIECZNIEJSZYM MIEJSCU NA ZIEMI http://www.bbc.com/news/science-environment-35294424

    „Zdarza się, że światowa organizacja, a zarazem służba świadcząca globalną usługę publiczną, powstaje wskutek oddolnej inicjatywy… Może ona brać się z rozmaitych motywacji, niekiedy nawet ze szlachetnej, bezinteresownej troski o bezpieczeństwo ludzkości. Tak właśnie zrodził się globalny magazyn, czyli światowy bank nasion. Wpierw była to inicjatywa ludzi nauki, potem misja specjalnie utworzonej fundacji (Global Crop Diversity Fund), a teraz jest to już fakt wspierany także przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO).Magazyn zlokalizowany jest w arktycznym klimacie Spitsbergenu, w sztolniach kopalnianych ukrytych głęboko w ziemi, a zarazem na tyle powyżej poziomu morza, że nie sięgnie ono tutaj nawet przy radykalnym podniesieniu się wskutek ocieplenia klimatu. Zgromadzone są tutaj i zakonserwowane na wypadek apokalipsy albo jakiegoś mniejszego naturalnego nieszczęścia nasiona dziesiątek tysięcy roślin, od których istnienia uzależniony jest rodzaj ludzki. Ten jedyny w swoim rodzaju schowek – Svalbard Global Seed Vault – świadczy właśnie globalną Usługę publiczną. Oczywiście, przy założeniu, które leży u podstaw całego przedsięwzięcia, że projekt ten tylko publicznej, a nie komercyjnej czy partykularnej będzie służył sprawie. Ten schowek to znakomity przykład mądrej instytucjonalizacji, a zarazem polityki prowadzonej w skali globalnej.”

    „Wędrujący świat” (http://ksiegarnia.proszynski.pl/product,40999), s. 126-127

  18. (2664.) „plan Balcerowicza był to istny kataklizm”

    @ Paweł Fröhlich, wpis 2661: „plan Balcerowicza był to istny kataklizm… Czy może Pan powiedzieć, w której książce jest to opisane.”
    Najobszerniej piszę o tym w trzech książkach, które także udostępniłem w Internecie:
    „Transformacja polskiej gospodarki. Sukces czy porażka?, Polska Oficyna Wydawnicza BGW, Warszawa 1992” (http://www.tiger.edu.pl/kolodko/ksiazki/GWK-Transformacja_polskiej_gospodarki.pdf)
    „Polska alternatywa. Stare mity, twarde fakty, nowe strategie”, Poltext, Warszawa 1997 (http://tiger.edu.pl/ksiazki/polska_alternatywa.pdf)
    „Od szoku do terapii. Ekonomia i polityka transformacji”, Poltext, Warszawa 1999” (http://tiger.edu.pl/ksiazki/ekonomiapolitykatrans.pdf)

    Można także zajerzeć do rozdziału mego autorstwa pt. „Wielka Transformacja 1989–2029. Czy mogło być lepiej, czy lepiej będzie?” w książce:
    „20 lat transformacji. Osiągnięcia, problemy, perspektywy”, redakcja naukowa Grzegorz W. Kołodko i Jacek Tomkiewicz, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2009, s. 101-118 (http://tiger.edu.pl/kolodko/ksiazki/20_lat_transformacji.pdf).

    Mówię o tym również w niedawno wydanej książce pt. „Droga do teraz”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2014 (http://ksiegarnia.proszynski.pl/product,71473).

    • (2670.) Panie Profesorze czy zastanawiał się Pan nad tym jaki jest obecnie współczynnik udziału dużych przedsiębiorst /powyżej 100 osób/ o dowolnej własności państwowej czy prywatnej w krajach wysoko rozwiniętych -/ przedsiębiorst nie licząc największych korporacji światowych / na liczbę mieszkańców?

  19. (2663.) AKCYZA NA PALIWA

    Na http://www.facebook.com/kolodko pojawiła się wypowiedź:
    „Tom Forman Dzień dobry. Mam do Pana pytania na temat akcyzy samochodowej. 1. Kto w Polsce ją wymyślił i wprowadził ? Pamiętam, że było to jeszcze w latach 90., ale nie pamiętam, który rząd i minister. 2. Skąd wzięły się stawki z dziesiętnymi po przecinku ? Najpierw było to 7,1 % i 17,6 %, potem Miller obniżył odpowiednio do 3,1 % i 13,6 %, a następnie Tusk podwyższył górną do 18,6 %. Obniżka i podwyżka były mechaniczne, o 4 i 5 punktów, ale dziesiętne zawsze pozostawały. Dlaczego akurat ,1 i ,6 ? Z jakich obliczeń to wynikało ? 3. Czy nie uważa Pan, że ten podatek to przeżytek i hamuje rozwój rynku samochodowego w Polsce ? Z wyrazami szacunku.”
    Odpowiedziałem:
    To pytanie na blog http://www.wedrujacyswiat.pl.Akcyza na paliwa jest powszechnie stosowanym na świecie podatkiem pośrednim, który pełni dwie funkcje: fiskalną (dochody do budżetu) oraz regulacyjną (wpływ na cenę i popyt, a więc i zużycie, a co za tym idzie, na zagęszczenie dróg i emisję gazów cieplarnianych). W Polsce akcyza stosowana jest od dawna, także przed 1990 rokiem. A jej wysokość (“stawki z dziesiętnymi po przecinku”) biorą się stąd, że jest ona określana jako stawka procentowa od ceny bez akcyzy. Jeśli np. ta wynosi 3,50, to stawka 24% daje 0,84. Akcyza to nie żaden przeżytek, lecz dobry instrument polityki finansowej państwa. W wielu krajach – także obecnie w Polsce – jest ona zbyt niska, zwłaszcza w obliczu bardziej niskich cen ropy naftowej. Dochody z wyższej akcyzy mogą hamować nadmierną ekspansję rynku samochodowego, służąc zarazem dofinansowaniu budowy dróg i innych elementów infrastruktury transportowej.

  20. (2662.) Panie Profesorze.
    Chciałbym nawiązać do Pana wizyty w Bangladeszu i przytoczenie na Pana profilu Facebook’owym danych o ludności i PKB (GNI) tego kraju.
    Myślę, że demografia będzie odgrywać olbrzymią (być może nawet decydującą) rolę w kształtowaniu się procesów ekonomicznych i społecznych. Szybki wzrost liczby ludności w jednych krajach i spadek liczby ludności w innych, będzie wpływał na gospodarki tych krajów (pozytywnie bądź negatywnie), spowoduje milionowe migracje ludności, zmieni kulturę i zwyczaje. Szybki wzrost populacji spowoduje, w historycznie krótkim czasie 20-30 lat, powstanie lokalnych „mocarstw” takich jak Turcja, a 15-20 lat później – Egipt. A w dalszej perspektywie, prawdopodobnie także Pakistan – na zachód od Indii oraz Bangladesz – na wschód od Indii, staną się takimi „lokalnymi” mocarstwami, każde z ludnością ponad 200 mln. Indie prawdopodobnie prześcigną Chiny w rozwoju technologicznym i gospodarczym i staną się państwem wiodącym w rozwoju technologii kosmicznych. W czasie mojego życia, (1949 rocznik) w okresie wczesnego dzieciństwa w latach pięćdziesiątych, kraje takie jak Egipt, Turcja czy Hiszpania znajdowały sie na porównywalnym jak Polska poziomie rozwoju gospodarczego (Hiszpania) lub znacznie poniżej (Egipt, Turcja). W roku 1950 były to kraje mniej liczne ludnościowo i słabsze militarnie. Liczba ludności Egiptu wynosiła 19 mln. liczba ludności Turcji – 21 mln. a Polski – 25 mln.
    Dzisiaj po 60 latach , a więc w czasie nie przekraczającym średniej długości życia człowieka, kraje te prześcignęły Polskę w zakresie siły gospodarki (mierzonej np. GNI – gross national income, converted to U.S. dollars using the World Bank Atlas method) w zakresie siły armii (Turcja, Hiszpania) lub za chwilę przegonią Polskę (Egipt). To właśnie dynamika przyrostu naturalnego ma w tych zjawiskach (według mnie) decydujące znaczenie. Kraje takie jak Turcja czy Egipt z liczbą ludności o kilka mln. mniejszą, niż osłabiona po II wojnie światowej Polska (1950r.) – dzisiaj są ludnościowo dwa razy większe. (2015r. Turcja – 78 mln, liczba ludności Egiptu – ok. 86 mln. Turcja jest europejskim mocarstwem militarnym, z silną prawie 700- tysięczną armią (wraz z żandarmerią), wyposażoną w poszczególnych rodzajach wojsk w sprzęt 3-4 razy lepiej niż Polska (np. pod względem liczby myśliwców). Egipt stanie się takim mocarstwem wkrótce.
    Kraje takie jak Polska wkrótce (tj. za 20-30 lat) przestaną się liczyć w gospodarce światowej i w światowej polityce. Rola i siła (gospodarcza, militarna, polityczna) Polski będzie taka, jak np. dzisiaj Czech, Węgier czy Danii.
    Ciekawi mnie opinia Pana Profesora w tych kwestiach.
    Tadeusz Kolbuch

  21. (2661.) Szanowny Panie Profesorze,

    wielokrotnie krytykował pan „szok bez terapii” czyli tzw. plan Balcerowicza. Zaiste, plan Balcerowicza był to istny kataklizm: spadek PKB o blisko 20%, gigantyczne bezrobocie, spadek płac realnych a co za tym idzie spadek poziomu życia większości Polaków.

    Co ważne, pisał Pan, że wyrzeczenia, które znosił polski naród były kompletnie niepotrzebne. Czy może Pan powiedzieć, w której książce jest to opisane (jeśli można to prosiłbym też o wskazanie rozdziału). Mam wiele Pańskich książek* i nie pamiętam, w którym fragment o bezsensowych wyrzeczeniach się znajdował.

    Pozdrawiam,
    Paweł Fröhlich

    *
    Wędrujący świat
    Dokąd zmierza świat. Ekonomia polityczna przyszłości
    Świat na wyciągnięcie myśli
    Droga do teraz
    Grzegorz W. Kołodko i ćwierćwiecze transformacji

    (razem ponad 2 tysiące stron!!!)

  22. (2660.) ŚMIAĆ SIĘ, CZY PŁAKAĆ?…

    Gdy prezydentowi Clintonowi zarzucano, że palił trawkę, to sprytnie się przyznał: paliłem, ale się nie zaciągałem ;) To może Lech Wałęsa powie: podpisywałem, ale nie czytałem albo brałem, ale nie wydawałem…

  23. (2659.) Podaję linki do moich dwu telewizyjnych (POLSAT NEWS oraz TVN24) wypowiedzi na temat rządowego „Planu odpowiedzialnego rozwoju”:
    KOŁODKO: ODWAGA POLITYCZNA WYMAGA, BY MÓWIĆ PRAWDĘ
    “Ani program, ani plan, tylko ciekawy wątek do dyskusji – powiedział prof. Grzegorz W. Kołodko w programie “To był Dzień” o zaproponowanym przez wicepremiera i ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego planie rozwoju gospodarczego Polski” (rozmowa zaczyna się od 30 min. 40 sek.) http://www.polsatnews.pl/wideo-program/to-byl-dzien-dokumenty-generala-kiszczaka_6363253/

    CO DALEJ Z NASZĄ GOSPODARKĄ? CO Z POLSKĄ?
    Tutaj http://faktypofaktach.tvn24.pl/michal-kaminski-i-marian-pilka-w-faktach-po-faktach,621289.html jest audycja; rozmowa ze mną zaczyna się po 17 min. 17 sek.

  24. (2658.) NORMALNE CZASY WEDŁUG “SOLIDARNOŚCI”, CZYLI KTO KOGO ZAGRYZIE

    Mazowieckiemu wmówiono bajki o szokowej „terapii” – oczywiście, choć bolesnej, to koniecznej, ale przede wszystkim krótkotrwałej i ozdrowieńczej – więc nie wiedział, co mu szykował jego wice do spraw gospodarczych. Rok później przegrał sromotnie w wyborach prezydenckich. Nie powinien w nich kandydować, skoro wystartował Wałęsa. To znaczy Wałęsa nie powinien kandydować, bo się na głowę państwa nie nadawał, w odróżnieniu od Mazowieckiego, który mógłby być dobrym prezydentem, lepszym, niż był premierem, ale było, jak było. Rozpoczęła się dewastująca polityczna „wojna na górze”, choć była to tylko góra „Solidarności”. I trwa do dzisiaj.
    Notabene, to charakterystyczne, że Wajda kończy swój hagiograficzny film o Wałęsie, zanim został on prezydentem, bo przecież nie mógłby być niekrytyczny, gdyby pociągnął tę historię dalej. Pamiętam, jak kiedyś – to był chyba 2010 rok – po koncercie w kuluarach Filharmonii Narodowej namawiałem Andrzeja Wajdę, aby nakręcił Fausta. Fausta? – zapytał. „Może… Ale ja chcę zrobić film o Wałęsie”. „O Wałęsie?” – zapytałem ja. „Należy mu się” – odpowiedział. No i zrobił ten film, ale jakby niedokończony, bo zamyka go wystąpienie przywódcy „Solidarności” w amerykańskim Kongresie w listopadzie 1989 roku.

    A jak miałby się skończyć?

    – Prawdziwy koniec Wałęsy to scena, która miała miejsce pięć lat później, w lipcu 1994 roku. Otóż wyglądała ona tak: z inicjatywy prezydenta lecimy rządowym Jakiem-40 na Wybrzeże, by ratować znajdującą się w wielkich tarapatach Stocznię Gdańską. Towarzyszy nam kilka osób, prezydentowi między innymi jego rzecznik prasowy i kapelan Cybula, mnie Marek Pol, ówczesny minister przemysłu i handlu. Lądujemy na lotnisku Marynarki Wojennej w Gdyni, w Stoczni Północnej wsiadamy do ekskluzywnej motorówki – są kanapki i drinki – którą w piękny, słoneczny dzień płyniemy do Gdańska, mijając po drodze sopockie molo i zapełnione opalającymi się wczasowiczami
    plaże. Wałęsa zamaszystym gestem wskazuje na nieruchome dźwigi stoczniowe: „Kiedyś to furkotało, panie premierze”. „Kiedyś tak. I komu to przeszkadzało?” – odpowiadam. Do stoczni docieramy od strony morza. Na nabrzeżu czeka kolumna samochodów – prezydenckie czarne volvo 960, za nim auta dla mnie i reszty delegacji. Wsiadam razem z prezydentem do jego limuzyny, zapraszając księdza Cybulę do mojego samochodu, kolumna rusza i bardzo wolno jedzie przez niezbyt już ruchliwą stocznię. W volvo pełen komfort, cień i chłód od klimatyzacji, a na zewnątrz skwar i zmęczeni, spoceni
    robotnicy. Chcą zobaczyć pana prezydenta, więc schylają się nisko, by go dojrzeć, ale wygląda to, jakby mu się głęboko kłaniali… I tak to widzi Lech Wałęsa. „Tu pracowałem, panie premierze” – mówi. Teraz już tam nie pracuje; jedzie. Jak król.

    Koniec filmu. Cofając się jednak o pięć lat, do przełomowego 1989 roku.
    Pan profesor był wtedy daleko od polityki.

    – Bardzo daleko, ale jak wszyscy obserwowałem, dyskutowałem, zastanawiałem się.

    I nie ponosiło Pana?

    – Może i ponosiło, ale mój „front” był gdzie indziej – na obszarze debaty ekonomicznej, która przecież też była ogromnie żywa. Co zaś do tamtej „wielkiej polityki”, to pamiętam, jak zdumiony tym, co się działo w prezydenckiej kampanii wyborczej 1990 roku, zapytałem profesora Trzeciakowskiego, jak to jest możliwe, że nawet niektóre osoby z kręgów inteligenckich popierają nie Mazowieckiego, a Wałęsę. Odpowiedział, że działa mechanizm pędu za zwycięzcą. Już się ustawiali, antycypując zwycięstwo szefa „Solidarności”, co zwrotnie potęgowało jego pozycję. Jedną z intelektualistek, która poparła publicznie, w telewizji, kandydaturę Wałęsy, była Jadwiga Staniszkis, znana socjolog, związana z „Solidarnością”.

    Pan w „Solidarności” nie był?

    – Nigdy. Zadzwoniłem wtedy do profesor Staniszkis, zaprosiłem na kawę do Instytutu Finansów i zapytałem, jak to jest możliwe. Dlaczego nie popiera Mazowieckiego? Usłyszałem, że Wałęsa się nie uspokoi, jeśli nie zostanie prezydentem; musi być nad wszystkimi, a jeśli nie, to będzie destabilizował sytuację. Ale mają, nie konkretyzowała, kto ma, na niego „jakiegoś haka”, nie było mowy jakiego, który będzie kiedyś użyty i wtedy sytuacja się zmieni. Wtedy naszła mnie myśl, że normalne czasy to się nie rozpoczynają, tylko się skończyły…

    Pewnie chodziło o późniejszą tzw. sprawę Bolka.

    – Nie wiem, o co im chodziło – i pewnie profesor Staniszkis też nie miała pojęcia, jakiego tam ktoś ma „haka”, ale dla mnie były to przejawy niedojrzałości politycznej, a tu trzeba było rozwiązywać piętrzące się problemy gospodarcze.

    Fragment książki “Droga do teraz”, s. 107-109 (http://ksiegarnia.proszynski.pl/product,71473)

  25. (2657.) Witam Pana profesora. Po dośc długim czasie gdy nie miałem pytań teraz się pojawiły. Ekonomia i polityka .Nie pytam o politykę choć niestety u nas w Polsce ona decyduje. Swego czas pisałem i piszę ponownie gdyby miał Pan ciekawe zajęcie i byłby potrzebny dorosły gość lat 64 jestem do dyspozycji czasowo jak urlop 14 dni . Moje koszty pokrywam . Zyski możliwośc zadania pytań. To do meritum moja maciupka wiedza ekonomiczna i społeczna niezbyt rozumie czy aktualnie rządzący mają jakikolwiek plan ekonomiczny bo latają od ściany do ściany a dobór kadr jest całkowicie przypadkowy. to nie jest najlepsza perspektywa bo doszły nowe zjawiska migracje ludnościowe/ ekonomiczno ,polityczne/ To jest raczej aktualnymi metodami nie do opanowania .To problem ale też ogromne pole do rozwoju społecznego i gospodarczego. Duuży temat. Były wielkie migracje w latach 60 w Afryce /wiosna ludów skrótowe pojęcie/ Nowe są inne i pomiędzy kontynentami / Mój ogląd jest taki ,że pod wpływem demokracjii rodem z USA gdzie wchodzą ludzie uciekają też skrótowo/ Można by napisać jak tytuł “Wędrujący Swiat” . I konkretne pytanie czy warto w jakikolwiek sposób wspomagać tzw frankowiczów .Mam swoje zdanie. Podatek bankowy czy warto było wprowadzać. A kwestia dodatkowe daniny od sieci . O nieszczęsne 500 złotych też pytam. Tu akurat jestem za ale inaczej musi być wędka a nie kasa/czyli ryba/ Choć to za mało by cokolowiek rozwiązać. Jest wiele innych sposobów które warto by połączyć ze sobą i wtedy za cirko 10 lat mogą być efekty. PS .Utrzymuję się ze swojej pracy od 1986 r . Napiszę jak S.P Stanisław Lem mam do Panstwa Polskiego prośbę by się nie wtrącało w moje życie sam sobie poradzę . Po wakacjach przenoszę firmę do Czech z wiadomych względów . Jak Pan widzi perspektywę na najbliższe 4 lata. Pozostaję z poważaniem Jan Lizikowski .

  26. (2656.) @Jacek (wpis 2654). Co myślę o ideach libertarianskich, pisałem na blogu wielokrotnie; warto poszukać. Dużo też o tym pisze w książkach, zwłaszcza w “trylogii” o świecie. Uważam, że libertarianizmu nie można traktować poważnie. Zresztą nigdy nigdzie nie wziął on w praktyce góry. I nie wezmie. Ale, niestety, niektórym naiwnym miesza w głowie…

  27. (2655.) @Paweł Frohlich (wpis 2653). Niestety, ścieżka wzrostu gospodarczego 3-5-7 – jak to udało się dwukrotnie, kiedy byłem wicepremierem i ministrem finansów – nie jest mozliwa do osiągnięcia pod rządami postsolidarnosciowymi – ani neoliberalnymi, ani prawicowo-populistycznymi, jak to jest obecnie.

  28. (2654.) Panie Profesorze co Pan myśli o ideach libertariańskich, które podważają
    sens istnienia państwa narodowego, regulacji międzynarodowych w sferze
    politycznej i szczególnie gospodarczej, promując całkowitą wolność
    jednostek w działaniu i jak to się ma do współcześnie istniejącego systemu
    gospodarczo-politycznego na świecie?

  29. (2653.) Szanowny Panie Kołodko, szanowny Panie profesorze,

    czy możliwy w Polsce jest scenariusz 3-5-7? Chodzi mi oczywiście o wzrost gospodarczy: 3% wzrostu gospodarczego w roku 2016, 5% wzrostu w roku 2017 i 7% wzrostu w roku 2018?

    Pozdrawiam,

    Paweł Fröhlich

  30. (2651.) WINDOWS

    What you see in the windows? What can be seen from the windows? Who and what is behind windows? How different can be the windows to the world…
    You are welcome to the next, already the fifth exhibition of my photographs. This time a collection of 34 pictures, taken in almost 30 countries, is shown at the exhibition called “Windows”. The opening – attended by Mrs. Elzbieta Dzikowska, the renowned traveler, reporter and art critic – occured on Thursday, January 21st, at the Kozminski University (Building A, 2nd floor). The exhibition is open until August 31st, 2016.
    The pictures presented at the four previous exhibitions can be seen here:
    „The World As It Is…”
    https://www.facebook.com/media/set/?set=a.232911350088303.55467.164187983627307&type=3
    „The Neighbors”
    https://www.facebook.com/media/set/?set=a.379040805475356.79587882.164187983627307&type=3
    „Let’s Pray”
    https://www.facebook.com/media/set/?set=a.640518275994273.1073741975.164187983627307&type=3
    „Next Generation”
    https://www.facebook.com/media/set/?set=a.969735439739220.1073742087.164187983627307&type=3

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *