Witam na blogu – Welcome on the Blog

Blog jest częścią NAWIGATORA do mojej książki Wędrujący świat www.wedrujacyswiat.pl. Jej Czytelnicy mogą tutaj kontynuować frapującą i nigdy niekończącą się debatę na temat światowej społeczności, globalnej gospodarki i ludzkich losów, a także naszego miejsca i własnych perspektyw w tym wędrującym świecie.

Tutaj można przeczytać wszystkie wpisy prof. Grzegorza W. Kołodko.
Zapraszam do dyskusji!

Blog is a part of NAVIGATOR to my book Truth, Errors and Lies. Politics and Economics in a Volatile World www.volatileworld.net. The readers can continue here the fascinating, never-ending debate about the world’s society, global economy and human fate. It inspires one to reflect also on one’s own place in the world on the move and one’s own prospects. In this way the user can exchange ideas with the author and other interested readers.

Here you can download archive of all posts professor G. W. Kołodko.
You are invited to join our debate!

2,841 thoughts on “Witam na blogu – Welcome on the Blog

  1. (60.) Szanowny Panie Profesorze!
    Jako że jestem dopiero w trakcie czytania Pana książki, chciałbym sie odnieść do tego co usłyszałem na wykładzie promującym w Opolu.
    Jak Pan ocenia szanse UE w kontekście triady wartości-instytucje-polityka? Czy UE ma szanse odebrać hegemonie USA i nie dać sie wyprzedzić Chinom, Indiom a w dłuższej perspektywie Rosji, mając na uwadze to, że żaden element “triady” nie jest spójny w obszarze UE?
    Co do interpretacji U/Ó: jeżeli tytuł “Wędrujący świat” traktujemy jako rzeczywistość, a rzucany przez niego cień jako pewien model (opis rzeczywistości), to jasnym jest, że opis rzeczywistości, choćby najdokładniejszy, nigdy nie będzie rzeczywistością i błędy sie zdarzają. I tak jest z książka Pana Profesora; staranny i rzetelny opis światowej gospodarki, jednak bez aspiracji do głoszenia prawdy absolutnej. Raczej skłaniający do dyskusji, oceny, refleksji. Przejawem tego zamysłu, jak mi się wydaje, jest znakomity pomysł na NAWIGATOR, na podstawie którego za kilka lat zweryfikujemy tezy Pana Profesora.
    Gratuluje szczerze książki, chociaż już po przeczytaniu 50 stron wiem, że w paru kwestiach z Panem Profesorem sie nie zgadzam. Podziwiam, także profesjonalny sposób promocji – dynamicznie, interesująco, bez doktrynerstwa.

  2. (59.) Witam wszystkich serdecznie!
    Nasza debata staje się coraz ciekawsza i bogatsza w wątki. Szczególnie cieszy to, że udało się już nawiązać dialog i jedni dyskutanci podejmują problemy stawiane przez innych. Oczywiście, cały czas z “Wędrującym światem” w tle…
    Z wielkim zainteresowaniem śledzę dyskusję merytoryczną, sam przy okazji dowiadując się nie mało. I za to dziękuję. Ale z niemniejszą skwapliwością przyglądam się, jak toczy się nasz WIELKI KONKURS na najciekawszą interpretację znaczenia podwójnego u – U/Ó – w tytułowym słowie “Wędruj/ójący…”. Zaręczam, że nie miałem nigdy problemów z ortografią, ale pomysł Wojtka, iż stąd wzięło się podwójne u/ó jest pyszny! Jeszcze bardziej pobudzają do refleksji interpretacje Iwony i Ilony, Angeliny i Tadeusza, Aleksandry i Mariusza, a także pozostałych uczestników naszego forum. Oj, trudno będzie wybrać zwycięzcę i chyba trzeba będzie konkurs przedłużyć przynajmniej do końca czerwca, bo przede mną wciąż wiele spotkań autorskich, a nade wszystko nowi Czytelnicy i ich obserwacje, komentarze, uwagi…
    Co do meritum. Cóż, wiele spraw w sposób rozwinięty przedstawiam w książce. I tak, Michał (wpis 16.05) słusznie odczytuje i rozwija moje myśli co do modelu, jak to określa, pragmatycznego podejścia do procesów wzrostu gospodarczego i rozwoju gospodarczego. Co prawda, w debacie o istocie i dylematach tych procesów nie da się uciec od kwestii wartości, którym przecież rozwój musi być podporządkowany, ale można nie dać się stłamsić jałowym sporom ideologicznym i bezpłodnym utarczkom politycznym, wskutek których traci się to co najcenniejsze – czas. Kto jest bardziej pragmatyczny w swoich działaniach, ten jakby miał go więcej, a dokładniej – ten mniej go traci. I Michał trafnie wskazuje tu na niektóre azjatyckie kraje sukcesu gospodarczego. Ich w miarę zrównoważony (choć problemów mają coraz więcej, zwłaszcza z równowagą ekologiczną) i bardzo szybki wzrost najlepiej wyjaśnić właśnie w ramach teorii koincydencji (ujęcie opisowe) oraz nowego pragmatyzmu (podejście postulatywne). A wszystko to musi poruszać się nieustannie w triadzie: wartości – instytucje – polityka.
    Cały czas obserwuję wymianę poglądów i argumenty przytaczane przez Mariusza i Jacka w ich intelektualnym sporze na temat m. in. finansowego wsparcia dla ekspansji małych i średnich przedsiębiorstw. Sam w tej kwestii sprowokowany przez Mariusza też już zabierałem głos. Dodam tylko, że w praktyce zawsze bywa trochę (a czasami bardzo) inaczej niż w teorii. Wiele o tym piszę – i porównując, pokazuję oraz wyjaśniam – w “Wędrującym świecie”. I tak jak Mariusz ma rację, że w przypadku prawidłowego zastosowania rozmaitych instrumentów sprzyjających akumulacji kapitału i jego alokacji można w ten sposób sprzyjać aktywizacji gospodarczej, tak Jacek ma rację, że w praktyce zbyt często zamierzonych skutków się nie osiąga. Patologie i dewiacje biorą górę nad racjonalnością i teoretyczną poprawnością. Praktyka zgadzać się może z dobrą, czyli poprawną teorią wtedy tylko, gdy jest dobrze osadzona we wspomnianej właśnie triadzie: wartości – instytucja – polityka.
    Podzielam też w dużej mierze pogląd Michała (wpis 05.05) co do selektywności, by nie rzec wybiórczości deregulacji. Zaiste jest tak, że przyświeca jej – jak najczęściej to w gospodarce bywa – troska o interesy. W przypadku deregulacji lansowanych w doktrynie neoliberalnej (i wdrażanych w praktyce tam, gdzie nurt neoliberalny przebił się skutecznie w polityce) jest tak, że deregulacji podlega to, co sprzyja realizacji nadrzędnych (faktycznych, nie deklarowanych!) celów neoliberalizmu, a więc zasadniczo wzbogacanie się jednych (mniej licznych) kosztem innych (liczniejszych). Gdy zaś nie gwarantuje to takich efektów – na przykład w odniesieniu do deregulacji i liberalizacji migracji ludności – wołania o nie jakby nie słychać.
    WĘDRUJEMY DALEJ!

  3. (58.) Panie Profesorze, w związku z postulowanym przez Pana modelem pragmatyzmu i moimi ostatnimi lekturami dotyczącymi modernizacji Japonii [polecam Castellsa, Sassen, raporty japońskiego Ministry of Labor)czy nie jest tak,że tym czego nam najbardziej brakuje, a co zrozumieli doskonale Azjaci, jest to,że do rozwoju, modernizacji należy podejść bez nadmiernych zachwytów i uprzedzeń ideologicznych, w wyniku czego można uniknąć pułapek prostych imitacji rozwiązań, wartości, instytucji, polityk [w sensie policy], można zaś wykorzystać skutecznie i efektywnie najlepsze dostępne instrumenty, strategie, praktyki – wraz z naszymi innowacjami, które wynikają z lokalnego tła kulturowego – tworząc tym samym korzystną z perspektywy społeczeństwa modernizację a la carte? [w końcu z polityką rozwoju – na poziomie metaforycznym – jest jak z transplantacjami w medycynie: źle dobrany dawca [instytucje, strategie, narzedzia, polityki,etc.] może spowodować wstrząs immunologiczny, a w najgorszym razie zgon biorcy].Pozdrawiam!

  4. (57.) Witam serdecznie Panie Profesorze.
    Tak jak obiecałam, po wykładzie w Szczecinie wyjaśniam skąd to u/ó. Każdy z nas jest inny, zna się na innych rzeczach i rozumie je w odmienny sposób. Dla mnie wyjaśnienie to jest banalne. posłużę się rozwiązaniem najprostszym- ponoć takie są najlepsze. Takie U i Ó to nic więcej jak obrazki, proste symbole, które znają już dziec w przedszkolu. Zatem U to tylko zaokrąglona linia, mająca początek i koniec. Zaczyna się w jednym punkcie, i podróżuje przez zakamarki kartki aż dojdzie do punktu na tym samym poziomie. ale czy taki jest cel wędrującego świata? by ukończyć podróżowanie, nabywając wiedzę, doświadczenie i zatrzymać się w tym samym miejscu? Może My- jako świat chcemy mieć wybór i swoje Ó, które jest niczym więcej jak o z kreseczką? koło od zawsze symbolizuje jedność. Doskonałość. Niekończącą się podróż. jak okrągła jest nasza planeta Ziemia, wciąż niezbadana, zaskakująca? To, jakie U/Ó wybierzemy, my- ziemianie, studenci, naukowcy, politycy rolnicy czy artyści, określać będzie naszą drogę. Czy chcemy iść w tym samym kierunku i jednoczyć się w imię wspólnego dobra i dążyć do doskonałości? dbając o siebie jak mąż i żona związani symbolem złotych obrączek, idących w jednym kierunku ku wspólnemu dobru? tytuł ten pokazuje nam wybór, każe się nam zastanowić, do czego zmierzamy i jak chcemy to zrobić. a jak wyjaśnić kreseczkę nad o? jako ogromna fanka języka francuskiego mogę zasugerować tylko, że to akcent, który podświadomie każe nam wybrać świat piękniejszy i pełniejszy, jak tak w języku francuskim każe wymawiać samogłoski nad którymi się znajduje.
    Bardzo dziękuję za uwagę i serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników Forum.
    Aleksandra ze Szczecina

  5. (56.) Odpowiedź na pytanie o podwójne “u” w tytule książki jest prosta. Jako dziecko miał Pan problemy z ortografią. Popełnił Pan błąd w tym wyrazie na dyktandzie :) Wydawało się Panu, że “wędrujący” powinno pisać się przez “ó”, ponieważ wymienia się na “o” w wyrazie “wędrować”. Tak ciężko było zrozumieć i zapamiętać, że jest inaczej, a kto -uje kreskuje… W każdym razie pewne zasady ortografii trzeba było sobie przyswoić, co nie było łatwe, gdyż często nie wynikały one ze zrozumienia, co wywoływało irytację. Po latach nabrał Pan dystansu i do tej sprawy. Ponieważ jest Pan poszukiwaczem i posiada otwarty umysł, nie trzyma się Pan sztywnych reguł. Co by było, gdyby jednak pisało się przez “ó”. Czemu nie? Można sprowokować taką debatę. Nie wszystko okazuje się być tym, czy się na początku wydaje. Tak jak 2+2=… Tak, z wiekiem stajemy się coraz bardziej dojrzali i zaczynamy rozumieć, że otaczającą nas rzeczywistość opisać można na wiele, wiele sposobów.
    Pozdrawiam, wojtas +)

  6. (55.) Witam serdecznie Wszystkich.
    Nawiązuję swoją wypowiedzią do postu nr 45 napisanego przez Jacka, który przedstawia w punktach swój punkt widzenia na temat ulg inwestycyjnych.
    Muszę ponowanie polemizować, gdyż mam wrażenie, że Jacek każdą interwencję państwa ocenia z góry źle wiążąc ją z wydatkowaniem środków publicznych zawsze kosztem kogoś.
    Wydaje mi się, że taki sposób myślenia ma swoje uzasadnienie z punktu widzenia apologetycznej roli rynku, który jest najlepszy w alokacji zasobów – pewnie w większości przypadków alokacja publiczna jest gorsza od prywatnej. Tylko trzeba też zauważyć, że oprócz tworzenia PKB jeszcze jakoś trzeba go dzielić. Można przy wykorzystaniu “sprawiedliwości podatku liniowego”, można rozdawać jak to się często u nas w Polsce dzieje bez analizy jakie skutki to wywoła. Ale cały sens państwa podatkowego polega na dzieleniu i można na tej samej zasadzie powiedzieć, że kazda płatność tranferowa odbywa się czyimś kosztem. Jest chyba już udowodnione (zob. G. Kołodko, Ekonomia i polityka transformacji), że duże różnice dochodowo-majątkowe wzrost PKB hamują. Ulga inwestyycjna nie jest rozdawnictwem tylko inwestycją, która ma zwiększyć tempo wzrostu w każdym segmencie gospodarki. To przecież da zysk tym większym podmiotom (które bardzo nie chcą się dzielić).
    Dlaczego Jacek traktuje patologię (Kratki w samochodach – VAT) jako dowód, że to jest właśnie typowy przykład ulgi. To jest chyba przykład dziwnej restrykcji i traktowania samochodu nie jako środka pracy tylko luksusu. Michał napisał o Venture Capital ze środków publicznych. Tu bym sie obawiał, bo jak znam mechanizm zasilania bezpośredniego w Polsce to dostaną przyjaciele naszych przyjaciół. Ale venture capital na ryzyko prywatnego funduszu z gwarancją – czemu nie?
    Mam pytanie do Jacka. Czy transformacja systemu bankowego zakończyła się sukcesem w Polsce?
    Skąd MSP ma czerpać kapitał na inwestycje?
    Pozdrawiam
    Mariusz Nowak

  7. (54.) Wędrówka to poznawanie, odkrywanie, patrzenie na świat z innej perspektywy. Podróżując mamy możliwość porównania rzeczywistości z posiadaną przez nas wiedzą. Wiedzą, która była do tej pory tylko teoretyczną. Zdobyta dzięki ksiązką historycznym, podróżniczym, publikacją, czy mediom. W ramach wędrówek nabywamy nowe doświadczenia, uzupełniamy teoretyczną wiedzę i wyrabiamy w sobie własne opinie, odczucia, które towarzyszą naszym odkryciom. Dla każdego są one indywidualne. To samo miejsce czy ten sam zabytek może mieć dla dwóch różnych osób dwa różne oblicza, tak jak ,,u” na okładce w tytule ksiązki. Na pierwszym planie ,,u”, jako cień – ,,ó”. Przekładając tę interpretacje na planowanie świata warto pamiętać o tym, żeby uzupełniać wiedzę teoretyczną wiedzą praktyczną. Żeby coś osiągnąć, rozwijać się, przesuwać się w świecie do przodu i stawać się silnym państwem. Sytuację danego kraju inaczej postrzegamy wewnątrz, jeszcze inaczej jako jego sąsiedzi, z punktu widzenia ugrupowań, organizacji do których dany kraj należy czy nawet w zakresie globalnym. Jedno państwo, kilka punktów widzenia.
    Wspomniany wyżej cień jest definiowany jako obszar, do którego światło nie dociera zupełnie lub częściowo na skutek istnienia przeszkody ustawionej na drodze promieni świetlnych, nieprzepuszczającej światła. Cień jest w zależności od kąta padania światła zniekształconym kształtem przeszkody. Przeszkody i bariery możemy spotkać podróżując – bariery językowe, kulturowe. Przez tego typu utrudnienia nie zawsze uda się osiągnąć zamierzony cel wyprawy, wędrówki. Możemy czuć niezadowolenie, niedosyt z takiej podróży. W wyniku czego nasze dotychczasowe poglądy również ulegają zniekształceniu. Kształtujący się świat politycznie, gospodarczo i społecznie, kierowany przez człowieka może być w wizji przywódców narodowych przygotowany precyzyjnie, jednak w realizacji również można napotkać bariery. Na skutek czego rzeczywistość okazuje się inna niż wizja. Stąd też m.in. kryzysy, konflikty zbrojne, problemy globalne itp. Dlatego cele musimy weryfikować, starać się przewidzieć i unikać wszelkich barier, wzbogacać wiedzę, patrzeć w przyszłość.

    Taka jest moja interpretacja formy zapisu tytułu najnowszej ksiązki Pana Profesora.

    Pozdrawiam.

  8. (53.) U/Ó w tytule.
    Biorąc pod uwagę przesłanie Pana Profesora zawarte w książce sądzę, że jest ono syntetycznie i wielowarstwowo przedstawione na stronie tytułowej.
    Uzasadnienie:
    Tytuł z poprawną ortografią jest symbolem ekonomicznej “prawdy obiektywnej”, do której Autor niejednokrotnie się odwołuje. Niepoprawny ortograficznie cień litery u – “ó” wyobraża zmanipulowane przedstawianie “prawdy obiektywnej” przez nurt “neoliberalny”- celowe wprowadzanie w błąd, zmierzające do osiągnięcia jedynie własnych celów.
    Jednocześnie układ tytułu pokazuje, że dalsze (przyszłe) zmiany na rynku globalnym mogą przebiegać w różnych kierunkach (wędrowanie w dobrym lub złym kierunku), ale Autor jest pragmatycznym optymistą – przeważający kierunek zmian będzie w duchu “prawdy obiektywnej”(kompasem jest koincydencji teoria rozwoju) – stąd tytuł w głównym ciągu jest poprawny ortograficznie, a błędne “u” jest jedynie cieniem.
    Ponadto “neoliberalne” “ó”, jest bardzo zwodnicze, ponieważ mniej zorientowanym w “zasadach gry” może sugerować, że jest to jedyny poprawny kierunek, bo wędrÓjący wymienia się na wędrOwać, co jest oczywiście fałszem.
    Podsumowując sądzę, że Pan Profesor w tym, z pozoru prostym, “zabiegu edytorskim” (tu cytuję Iwonę (50))syntetycznie zawarł złożoność i wielowymiarowość opisywanej problematyki – włącznie ze swoim osobistym przesłaniem.
    Przy okazji – życzenia pomyślności i sukcesów dla Pracujących w obszarach interdyscyplinarnych.

  9. (52.) Witam serdecznie :)
    Obiecałam, że zostawie komentarz od razu po powrocie do domku z fascynującego spotkania z Panem na Auli Głównej naszej Politechniki Radomskiej, ale niestety okazało się, że najpierw musiałam pouczyć sie troszki do zaliczenia u prof. Misali :) i chyba dzieki temu kwiatuszkowi w dedykacji udało mi się szczęśliwie mieć to już za sobą – za co serdecznie dziekuję.
    Przejdę teraz do mojej interpretacji podwójnego U w tytule Pana profesora książki, moim zdaniem jest to pokazanie poprzez “U” że ten wędrujący świat nie zamyka się, nie jest niczym ograniczony, prze do przodu i rządzi się swoimi prawami… Natomiast cień “Ó” może oznaczać cykliczność pewnych zdarzeń czy prawidłowości, taki zamknięty krąg powtarzających się faz.
    Taka jest moja interpretacja tej zagadki na dzisiaj, ale niedługo wpadną mi może inne pomysły, z którymi bardzo chętnie podzielę się tu na blogu :)
    Na razie biorę się za lekturę i oby sąsiad miał rację, “że tylko granat mnie od niej oderwie.. ”
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na odpowiedź czy bardzo mylę się w moich dociekaniach?

  10. (51.) Zaczynając od tytułu
    Podwójne U na okładce to, jak sądzę, ciekawe zwrócenie uwagi na to, jak działa gramatyka. Gdyby potraktować słowo “wędrójący” jako przymiotnik, to wtedy – według zasad ortografi – taka pisownia powinna być prawidłowa zapis -ujący w końcówkach to pisownia którą można nadać słowu odczasownikowemu. Natomiast słów odrzeczownikowych ta reguła (zdaje się) nie dotyczy :)

  11. (50.) Zachęcona zaproszeniem Pana Prof. G. Kołodki do zgłoszenia propozycji interpretacji literówek w tytule książki(“U” i “Ó”)sądzę, że można byłoby uznać ten zabieg edytorski za symbol dwulicowej ekonomii – przywileju, idei lub/oraz konieczności XXI wieku.

  12. (49.) Witam,

    Wysiadłem właśnie z taksówki w której słuchałem wywiadu z Panem, Panie Grzegorzu, a pod wpływem gorącego jeszcze impulsu postanowiłem nawiązać z panem jakikolwiek kontakt intelektualny. To dlatego, że owe 20 minut pozostawiły we mnie bardzo ugruntowane przeświadczenie, iż po raz pierwszy od dłuższego czasu, odnalazlem promień mądrości podobny do tego, któremu od dłuższego czasu sam z uwagą się przyglądam.
    Nie mam wątpliwości, że książki Pana poszukam jeszcze jutro w najbliższej księgarni (i mam wielkie marzenie, aby znalazła się w pierwszej napotkanej). Chetnie podzielę się później własnymi przemyśleniami i byłoby mi niezwykle miło, gdyby ich poziom skusiłby Pana do krótkiego chociaź komentarza.
    Szczerze gratuluję ponad to kultury słowa którą Pan uprawia – myślę, że to jedna z tych wartości, o których myśle wspominał pan na antenie.

    Pozdrawiam,
    Mariusz Joński

  13. (48.) Uwagi do książki „Wędrujący świat”

    Motto: Ta kosmiczna zawierucha

    Konserwatywnym dokucza

    Te zmiany do „ancienne regime’

    Jakiś obrazoburczy rym.

    Lecz Ziemia, ta wiosenkowa

    I stare i nowe doda

    Taki wędrujący jest świat

    Pan Profesor z nim, za Pan Brat.

    Jacek Ziemia, osobie, co zwiedziła ponad 130 krajów.

    Przede wszystkim pozwolę sobie przekazać gratulacje za oryginalność ujęcia wielowątkowego tematu. Zgrabny, dostosowany do treści tytuł, dziesięciopunktowa tematyka, oraz oddzielenie powodzi danych od książki to i nowatorstwo i być może początek przyszłych działań naśladowczych. W sumie, ta książka, może zapewnić tłumaczenia w innych krajach świata, na ponad 50. I byłby to rekord Polski wśród ekonomistów.

    Nadto wspaniałe wejście w tematykę rozdziale pierwszym o wielkości prawdy w polityce i ekonomii, które większość ludzi wrażliwych zjedna na pewno, a większość ludzi super karierowiczów odrzuci od czytania. a w zakończeniu wyjątkowo przejrzyste i zdroworozsądkowe podejście do przyszłej ekonomii świata.

    Zaznaczę, że w 98-99% zgadzam się z opiniami autorskimi Pana Profesora przekazanymi w książce.

    Z Panem Profesorem miałem do czynienia na spotkaniach seminaryjnych Instytutu Finansów, na Świętokrzyskiej, którego był Pan Dyrektorem. Przychodziłem, mimo woli prezentowałem krzywą gębę, na każdym z nich zabierając głos. Ponadto, przekazałem po wierszyku, za pośrednictwem kancelarii urzędu, odchodzącemu i nadchodzącemu Wicepremierowi i Ministrowi Finansów: Profesorom Kołodce i Belce. – nie wiem czy dotarły.

    I na zakończenie kilka wątków nieco tylko polemicznych, dotyczących tematów z książki, być może wynikających z mej, nieco przekornej demokracji.

    O stosowaniu w porównaniach różnych okresów dochodu narodowego według PPP, dwie uwagi. a/ w miarę wzrostu gospodarczego krajów rozwijających się , zmienia się stopniowo również układ cen, wewnątrz tych krajów. Regułą jest to, że kraje biedniejsze mają względnie niskie ceny dóbr podstawowych, zwłaszcza żywności, bo i wysoki udział rolnictwa i i często dużo gospodarki naturalnej. Natomiast ceny kapitału i dóbr ponadpodstawowych są wysokie. Odwrotnie jest z cenami w krajach bogatych. Tam ceny żywności są względnie wysokie, mimo dopłat do produkcji rolniczej, ceny kapitału i dóbr ponadpodstawowych względnie niskie. W ten sposób, stosując PPP zaniżamy te różnice cenowe, bo krajom biedniejszym, z dużym udziałem konsumpcji żywności i z względnie tanią żywnością przypisujemy znacznie wieksze wartości cen, z rejestru cen krajów bogatych. Tymczasem, w miarę wzrostu swego poziomu bogactwa, aż do zbliżonego poziomowi krajów bogatych, kraje biedniejsze muszą upodobniać swój system cenowy do wielkości krajów bogatszych. To naprawdę można udowodnić statystycznie.; b/ W krajach świata postępuje globalizacja, która oznacza coraz powszechniejsze stosowanie systemów kursów walutowych, w dziedzinach tworzących wewnątrzkrajowe dochody narodowe. Tym samym system PPP staje się coraz bardziej systemem trochę sztucznym, choć bezsprzecznie potrzebnym, np. w różnych porównaniach.

    Kwestia krajów, których poziom dochodu narodowego nie osiągnął w latach 2006-2007 jeszcze poziomu sprzed transformacji (1989 r.). Napisałem tekst pt: „Ekonomiczno-statystyczny aspekt nierównowag miedzy finansami a gospodarką w okresie globalizacji, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji Stanów Zjednoczonych”., który być może zostanie zamieszczony w zeszytach SGH – pion Pani Profesor K. Żukrowskiej. Zauważając to zjawisko, znalazłem też dwa okresy globalizacji. Do 2000 r., z niskimi cenami surowców podstawowych i wielce ujemnym przyrostem dochodu narodowego dla wielu krajów świata. Z rosnącymi cenami surowców po 2000 r. i wielce dodatnim wzrostem dochodów narodowych krajowych w okresie 2000-2008 (według L’Expansion, Paris i moich wyliczeń). Na ponad 150 krajów świata, jedynie Zimbabwe uzyska tempo ujemne w tym okresie.. Ta uwaga jedynie gwoli uzupełnienia.

    Kwestia szybszego, przejścia transformacji 1989-1990 w Polsce, czy wolniejszego, ze znacznie mniejszymi stratami. Zgadzając się z tym, że stopniowe przejście przyniosłoby mniejsze straty, sądzę jednak, że w Polsce, w danym okresie nie byłoby ono możliwe. Przy podejściu stopniowym mogłaby się odezwać wielka potęga „Solidarności”, pchająca Polskę w urawniłowkę płacową, utrudniająca wzrost cen w jednych dziedzinach, dążąca do nie tracenia dorobku materialnego ludzi – czyli do systemu zmian pozornych. W Polsce, byłaby to potężna przeszkoda w reformowaniu. Z krajów postsocjalistycznych drogą stopniową, w ograniczonym zakresie, zwłaszcza, w dziedzinie prywatyzacji poszła jedynie dawna Czechosłowacja. Porównując jej wzrost dochodu narodowego (połączony dwóch obecnie państw) z tym samym wzrostem w Polsce, w okresie 1989-2007, Polska ma nieznaczną przewagę. Mimo to przełom to, i ucieczka przed starym systemem i dużo strat gospodarczych.

    Kwestia 5 ciosów Tysona wobec systemu neoliberalnego, zadanych przez Prezydenta Busha (4) i premiera Browna (1). W tym przypadku są to uwagi jedynie: a propos Ostatnio mieliśmy do czynienia w USA z dofinansowaniem = dotacją do: banków z dużym rachunkiem kredytów hipotecznych, niektórych poborców hipotecznych, firm uczestniczących w rynku akcji kapitałowych i wreszcie do konsumpcji prywatnej. To ciosy Tysona, bo nie decyzja rynku, jak chce neoliberalizm, ale korekta rynku, tak by miał w krótkim okresie jak najmniejsze straty. Z tego punktu widzenia słuszna. Ale w skali długiego okresu, zwiększy jego problemy dostosowawcze. Ciosy Tysona wobec neoliberalizmu, (czyli tezie: o wszystkim decyduje rynek) wzmocnił też Premier Brown upaństwawiając z powrotem drugi, wielkością bank Wielkiej Brytanii. Czyli jednak nie wyłącznie rynek, ale i rynek i dążenie do równowagi, sterowane przez państwo. A najlepiej równowaga prewencyjna, jak w UE.

    Kwestia udziału ekonomii i demokracji w systemie wzorcowym gospodarek państw świata. Z pewnością rynek jest najlepszym regulatorem procesów rozwoju gospodarczego. I należy stosować go na tyle, na ile jest to możliwe. Ale tak, by nie zakłócał procesów demokracji. Demokracja to nie tylko prawa wyborcze, ale i życiowe oraz obywatelskie. Tym samym, jeśli rynek zmierza do stopniowego pozbawiania życia ludzi, lub radykalnego okaleczenia z korzystania z niego oznacza to ograniczanie demokracji. W szerokim sensie tego pojęcia. Tą drogą , pewnej redystrybucji dochodów uzyskanych na rynku poszła cała Skandynawia i niemal cała Europa Zachodnia oraz tylko częściowo Wielka Brytania i Irlandia. W ten sposób demokracja jest wpleciona w system gospodarczy w postaci progresywnego opodatkowania dochodów bogatszych, systemów zasilania biedniejszych, stypendiów fundowanych dla biedniejszych rodzin, dużego względem płac pracowniczych udziału wielkości emerytur w porównaniu z płacami. W krajach neofickiej demokracji, co świetnie Pan Profesor wyłapał są ciągoty do nie zauważenia tego sprzęgnięcia ekonomii z demokracją. A to podatek liniowy, a to prywatyzacje i opłaty za studia wyższe, opiekę zdrowia i inne. To powinna decydować zasada równych szans i jednak rynek, na tyle prywatyzacji, na ile do udźwignięcia przez budżety domowe. Wyważenie, a nie hasełka i liczenie na żywioł rynkowy. Bowiem związek ekonomii z demokracją (ale nie hasłową) jest bardzo zdrowy, bo tworzy system mniej narażony na rewolucje i nieco większej powszechnej szczęśliwości. Czy w Polsce dostanie dostrzeżony powszechnie?

    Życzę sukcesów dla ekonomii zawartej w książce Pana Profesora, poprzedzonych jak największą liczbą tłumaczeń w krajach świata. Oraz maratonów w wieku 96 lat, jak podał nasz dziennik telewizyjny.

    Jacek Ziemiecki, osoba z krzywą gębą

    e-mail : ba-zie@neostrada.pl

    • (2571.)
      wybory prezydenckie i kampania wyborcza skłoniła mnie do jednej refleksii
      więc tak
      ,,historię piszą zwycięscy”
      a mianowicie
      w obliczu ukraińskiego majdanu czy ,, sławiona gloria akcji wyborczej jest tak uzasadniona jak była ona wysławiana przez 25 lat?
      pragmatyzm pokazuje że twarta gospodarka oparta na złożach
      i handlu wkazuje że dalej polska jest tylko tranzytem między rosją a państwami starej europy
      więc to ,,zwycięstwo” AWS pokazuje i dalej pokazało co pokazujet

  14. (47.) Do przemyśleń bardzo zainteresowały mnie strony książki odnoszące się do zagadnień związanych z kulturą. Bardzo się cieszę, iż obecnie w zarządzaniu mikroekonimicznym przeżywa ona swoisty boom. Malejąca stopa bezrobocia, wzrost przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw i wzrost inflacji sprawiły, iż firmy mają duże problemy z pozyskiwaniem i utrzymaniem wykwalifikowanych pracowników. Z tego powodu, aby zmniejszyć fluktuację, coraz więcej uwagi poświęca się aspektom rozwojowym i motywacyjnym. Badania wykazują, iż przyjazna pracownikom kultura organizacyjna jest jednym z najważniejszych zasobów strategicznych firm. Mając to na uwadze menedżerowie najwyższego szczebla coraz więcej środków przeznaczają na projekty związane z budowaniem, rozwojem, zmianą kultury organizacyjnej. Kreowanie systemu wartości i płynących z nich ludzkich zachowań, czy to w skali mikro, czy makro, jest procesem złożonym i ciągłym. Wciąż zmieniające się otoczenie będzie wymuszało budowę elastycznej kultury organizacyjnej, sprzyjającej inicjowaniu zmian. Cytując prof. Kołodko „Tu niezbędny jest nonkonformizm, nieustanny pęd do przodu, zmysł godny reformacji i reform, a nie tradycjonalizmu i zachowawczości.”

  15. (46.) A propos dyskusji o MSP: system wsparcia nie musi być wcale skomplikowany: jedno z prostych rozwiązań: Fundacja założona przez państwo, która przy pomocy programów strukturalnych tworzy venture capital. Banalne i sprawdzone niestety nie u nas. A politycy nie zauważają, że największym problemem małych przedsiębiorców wcale nie jest “jedno okienko” [skomplikowana rejestracja jednoosobowej działalności lub spółki z o.o. to mit] czy przerost prawa, fundamentalnym problemem polskich przedsiębiorców jest dostęp do kapitału na rozwój i inwestycje [oraz start up czy feed capital dla nowych podmiotów] i polityka banków [znam to z doświadczenia: pielgrzymowałem po bankach i wszędzie to samo: kredyt pod zastaw na nieruchomość ok na firmę żadnych szans – na szczęście pseudobańka po pseudoboomie budowlanym już powoli zmienia ich podejście, co widać m.in. po kampaniach promocyjnych i wystroju placówek, lecz jest też minus ten pieniądz będzie drogi].

  16. (45.) Jak widzę rozwija nam się z Mariuszem (post nr 31) ciekawa dyskusja na temat polityki wspierania MSP. Oczywiście rozumiem argumenty Mariusza, ale dalej uważam, że:
    – za ulgi zawsze ktoś płaci i najczęściej są podatnicy, poprzez podniesienie podatków pośrednich, albo ograniczanie nakładów publicznych,
    – ulga podatkowa nie jest niczym innym, jak zwiększeniem zysków jednych, kosztem innych,
    – dominująca pozycja dużych firm wynika przede wszystkim z występowaniem tzw. niesprawności rynku takich jak monopole, zmowy rynkowe itd – to tutaj państwo ma wielką rolę do odegrania, żeby zapewnić poprzez działanie instytucji antymonopolowych i ochronę konsumenta “zdrową” konkurencję,
    – preferowanie określonych podmiotów bądź pewnej działalności prawie zawsze prowadzi do patologii – dobrym przykładem są tutaj jeżdzące po Polsce samochody z kratką, co umożliwiało pełny odpis VAT,
    – bezwładność decyzcyjna przy tworzeniu prawa powoduje, że państwo nie jest w stanie szybko reagować na zmiany sytuacji gospodarczej – my dziś dyskutujemy o ulgach, które miały sens rok temu, a co będzie za rok trudno powiedzieć.
    Podsumowując, przewagą MSP jest duża elastyczność, co pozwala szybko reagować na okazje rynkowe. Tworzenie skomplikowanego systemu wsparcia wiele nie pomoże, a tylko skomplikuje system podatkowy.

  17. (44.) Panie Profesorze, w związku z faktem, że brnę dalej w moich rozważaniach, mam małą wątpliwość: Czy widzi Pan zasadność takiego toku zdawałoby się paradoksalnej argumentacji, która mówi, że deregulacja [jako jeden z fundamentalnych mitów założycielskich neoliberalizmu w ekonomii i polityce]jest w rzeczywistości formą regulacji, tzn. pod płaszczykiem uwolnienia poszczególnych aren aktywności gospodarczej [głównie rynku finansowego] od wpływu państwa jako regulatora powstał mechanizm, który za pomocą krajów-beneficjentów ma sprzyjać neoliberalnej formie globalizacji ekonomicznej, a co za tym idzie deregulacja jest fasadą, która ma zapewnić prawa globalnego kapitału [jakoś nie słyszałem o deregulacji praw własności i umów, nawet tych zawieranych niezgodnie z prawem w chwili zawarcia]. Stąd deregulacja okazuje się deregulacją selektywną!

  18. (43.) Miło nam poinformować, że kolejną książkę z autografem prof. Grzegorza W. Kołodko za najciekawszy komentarz otrzymuje Pan Mariusz Nowak z Gorzowa Wielkopolskiego. Gratulujemy!

  19. (42.) Według mnie, z tym podwójnym “u” i “ó” w tytule chodzi o to, że pan profesor pokazuje, jak świat się zmienia i coś, co dzisiaj jest obowiazującym kanonem, za “ileś” lat może ulec odwróceniu. Więc może będzię to “wędrójący” a nie “wędrujący” świat? Już tyle zmian widzieliśmy na świecie …

  20. (41.) W “Wędrującym świecie” znaleźć można elementy chłodzące zapały zwolenników knowledge-based economy, dotyczące roli innowacji w życiu społecznym [w tym także w gospodarce]. W związku z faktem , że właśnie skończyłem lekturę polecam wszystkim pracę Gerarda Labudy: Rozważania nad teorią i historią kultury i cywilizacji, Wydawnictwo Poznańskie 2008 r.. Praca przedstawia kulturotwórczą rolę procesów innowacji, imitacji oraz recepcji na poszczególnych arenach kultury [kapitalne i niezwykle nośne jest przedstawienie pary pojęć kultura i cywilizacji, które dopelnienia krytykę modelu Huntingtona dokonaną przez Profesora Kołodkę: czyli w: gospodarce, społeczeństwie, nauce, technice, religii, prawie, polityce, etc.. Gorąco polecam czytelników “Wędrującego świata” tytułem rozszerzenia perspektywy i głębszego zrozumienia treści prezentowanych przez Profesora Kołodkę! Udanego weekendu!

  21. (40.) Czcigodny Panie Profesorze!
    W imieniu własnym i środowiska, dziękuję za przybycie w progi Naszej
    Uczelni. Z wielkim zainteresowaniem, wraz z kolegami i bracią studencką
    wysłuchałem w dniu 24.04, w auli Instytutu Ekonomii i Zarządzania
    Politechniki Koszalińskiej, Pańskiego wykładu – w ramach promocji książki “Wędrujący świat”. Bez kadzenia chcę podkreślić, że prowadzony ze swadą (skąd tyle energii?), w niespotykanym tempie wykład przykuł, wyjątkowo naszą uwagę.

    Chyląc czoła przed ogromem dorobku naukowego, serdecznie dziękuję za
    autorską dedykację, w tym ciekawym i nowatorskim na polskim rynku
    wydawniczym dziele z dziedziny nauk ekonomicznych, ujętym w piękną,
    literacką formę.

    Z treści wykładu, jak i obserwując Pański życiorys widać, iż wziął Pan
    sobie do serca słowa F. A. von Hayek’a, który podkreślał, że;
    ” … wielkim ekonomistą nie może być ktoś, kto jest tylko ekonomistą.
    Ekonomista, który jest tylko ekonomistą, jest nie tylko skończonym nudziarzem, lecz jest wręcz niebezpieczny”.

    Pańskie życie i działania udowadniają, że nie jest Pan nudziarzem! Co do tego, czy nie jest Pan niebezpieczny mam pewne wątpliwości, których w pełni nie
    zdążyłem objawić na spotkaniu, ze względu na ograniczenia czasowe i ostre ponaglanie przez prowadzącego.

    Żyję wiarą, że w nieodległej przyszłości, los postawi na mojej drodze Osobę Pana Profesora. Była by to szansa wyjaśnienia, nurtujących mnie po wykładzie i lekturze “Wędrującego świata” wątpliwości.
    Serdecznie pozdrawiam!
    Janek Górski

  22. (39.) Jeżeli chodzi o Chiny- chciałbym zwrócić uwagę na ich stopniowo narastające problemy wewnętrze- ogromne dysproporcje (i ciągle powiększające się) pomiedzy poziomem życia mieszkańców wsi i miast. Co więcej, trudno jest w dłuższym okresie sztucznie regulować liczbę dzieci w rodzinach. Wydaje mi się, że to w nowym wieku może stanowić poważny problem w zrównoważonym rozwoju Chin. Zaskakujacym wydaje się być również fakt, że u ich sąsiadów- w Indiach nadal społeczeństwo jest podzielone na kasty, a mimo to kraj ten nalezy do “wschodzących tygrysów”. Pytanie tylko czy taki system społeczny jest bodźcem, czy przeszkodą na drodze jeszcze bardziej dynamicznego wzrostu…

  23. (38.) Właśnie wróciłem z uczelni GWSH – Katowice , gdzie miałem przyjemność uczestniczyć w fascynującym wykładzie pana Profesora , kiedy to w przeciągu zaledwie kilku minut “porwał” moje myśli – poprostu A. Mickiewicz Ekonomii – dlatego skusiłem się do nieplanowanego studenckiego wydatku na książkę :) “Wędrujący Świat” czytam i jest rewelacyjna

  24. (36.) Podziwiam Autora za pasję tworzenia i bezkompromisowość wypowiedzi.Przytłaczający obraz wpisujący się w klimat Szoku Przyszłośći Alvina Tofflera/stara basń sprzed lat/,ale lepiej udokumentowana i oparta na reliach bez rezygnacji/wnuczka, wnuczki/ a ponadto oparta o diagnozę ostatnich kilkunastu lat.Chciałem zapytać po skończonym wykładzie w Katowicach o wiarę w kontynuację Wędrującego Świata a szczególnie w realizację markowanych wniosków co do perspektyw i rozwoju/szybki koniec dyskusji/.Nagromadzenie środków masowego rażenia pozostające jako jeden z najbardziej skutecznych bodżców rozwoju i bogacenia się i będące iluzorycznym remedium utraty walorów najbogatszych stwarza czarny scenariusz ich użycia.Przecierz ma Pan Profesor ogromną wiedzę w tym zakresie, chociażby z tytułu sprawowanych wysokich funkcji pomijając wrodzoną i nabytą ciekawość badacza.A więc w imię tych prawd które są Panu znane i gwoli prawdy czy nie poruszamy się w prognozach za pomocą ulotnego pierza gdy ciąży nam ołów.Przecież gromadzi się po to aby w końcu potencjał został użyty.Podziwiam interdyscyplinarną wiedzę Pana Profesora, niezwykłą erudycję bez zahamowań i bezkompromisowość względem neoliberalizmu, natomiast szacowanie strat na wypadek użycia potencjału uderzeniowego i wprowadzenie korekty do Wędrującego Świata zostawmy Generałom i elitom których interesów strzegą/jakkolwiek niechętnie/.A może aby wędrówka była kontynuowana należałoby wrócić do Adama Rapackiego i jego koncepcji stref bezatomowych z lat 60-tych ubiegłego wieku/może globalnych/.Pozdrawiam wnuczki! Wykład sprawił mi dużą radość! Dziękuję.

  25. (35.) Witam! Cóż, Pan Tadeusz Kalinowski żałuje, że “na trasie wykładów nie ma w maju lub czerwcu Wrocławia.” Przecież dopiero co – dwa tygodnie temu! – byłem tam z cyklem czterech wykładów, m. in. na Uniwersytecie Wrocławskim i w Akademii Ekonomicznej. I – mam nadzieję – jeszcze nie raz będę, choć już nie w maju-czerwcu. A co do Chin, to ma Pan rację, że warto o tym wielkim kraju dyskutować, ale właśnie w sposób rzeczowy. Bez wątpienia, postęp gospodarczy osiągnięty przez ten ludny kraj podczas jednego pokolenia to NAKWIĘKSZY SUKCES GOSPODARCZY W DZIEJACH LUDZKOŚCI. Nie wszystkim to się podoba, zwłaszcza zwolennikom nurtu neoliberalnego, który Chińczycy słusznie odrzucili, oraz USA (i ich bezkrytcyznym apologetom), którzy tracą w tych latach swoje światowe przywództwo. I słusznie, gdyż w tej roli – znowu ze względu na uleganie neoliberalizmowi – nie sprawdziły się. Ale nie należy obawiać się, że teraz Chiny przejmą w świecie przywództwo. Bynajmniej. Mają wiele bardzo ważnych wewnętrznych problemów do rozwiązania, w tym zwłaszcza stopniową demokratyzację, która sprzyjać – a nie szkodzić, jak niektórzy by tego chcieli – ma kontynuacji rozwoju społeczno-gospodarczego przez następne pokolenie. Dodam,że z pewnością będzie to nadal tempo szybkie, ale dużo wolniejsze niż przez minione 30 lat. A co do innych spraw, to najlepiej podchodzić do nich pragmatycznie i spokojnie, a nade wszystko nie mieszać polityki do gospodarki. To nie pomoże ani Chinom, ani tym, którzy tak bardzo chcą im “pomóc”… Wiem o tym dobrze także z własnych obserwacji oraz z wielu już lat doradzania (i odradzania) Chinom, co mają robić. Dodam, że mało kto tak trafnie jak oni umie zadawać właściwe pytania we właściwym czasie. To bardzo dobrze, że chcą i potrafiać opierać swój dynamiczny rozwój na teorii koincydencji i nowym pragmatyzmie.
    Dziękuję też za uwagi innym dyskutantom; i Justynie a propos fundamentalnej kwestii ochrony środowiska naturalnego, i Pawłowi za komentarz na temat rezerw walutowych. Niestety, on także ulega słabiutkim argumentom neoliberalnym, że tak wysoki ich poziom jest jakoby uzasadniony potencjalnymi perturbacjami czy też jakimś kryzysem. Nie jest. I nie można podzielać jednostronnej, tendencyjnej – a więc nieobiektywnej – opinii jakiegoś bankowego “eksperta”, który głosi w wywiadzie, że NBP zarobił na rezerwach miliard dolarów. Otóż w tym samym czasie Państwo – a więc my, Polacy – ponieśliśmy ponad dwukrotnie większe koszty obsługi długu publicznego, który po części jest kupowany …za nasze własne pieniądze! Właśnie te pochodzące z tych rezerw. Wyjaśniam ten mechanizm szerzej w książce “Wędrujący świat”. Zachęcam do lektury! No i czekam na ciąg dalszy coraz ciekawszej wymiany poglądów między Mariuszem i Jackiem – a za chwilę pewnie również innymi ciekawych sprawy – na temat finansowania MSP i ich roli w rozwoju społeczno-gospodarczym. Nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach. To naprawdę kwestia o kapitalnym znaczeniu nie tylko teoretycznym, ale nade wszystko praktycznym.
    WĘDRUJEMY DALEJ!

  26. (34.) Bez wątpienia świetna książka. Od pierwszego rozdziału wciąga swoją prawdziwością i słusznością spostrzeżeń. Autor – cóż za wszechstronny człowiek! Świetnym pomysłem jest nawigator. Dzięki niemu dane są zawsze aktualne. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś podobnym. Tak samo, jak z “listem do wnuczki mojej wnuczki”…
    P.S.
    Gratuluję wykładu we Wrocławiu!

  27. (33.) Może 3 pytania:
    1. czy miał Profesor w sposób bezpośredni lub pośredni kontakt z myślą ekonomiczną Edwarda Lipińskiego? [pytam dlatego, że to był jeden z niewielu polskich ekonomistów,który podobnie jak Pan widział ważną pragmatyczną rolę ekonomii jako “stosowanej” nauki społecznej, która odwołuje się do kontekstu humanistyki, a co ważniejsze uwzględnia ten kontekst w swoich postulatach].
    2. czy nie uważa Pan, że jedną z najbardziej negatywnych – długofalowo – konsekwencji polskiej transformacji w warstwie intelektualnej jest praktycznie rzecz biorąc monopol po 1989 roku jednego paradygmatu w polskiej myśli ekonomicznej? i czy nie należy postulować odnowy owego zagubionego humanistycznego pierwiastka ekonomii? [pytam ponieważ mam zamiar pojutrze na ten temat podyskutować z Profesorem Kowalikiem].
    3.czy jest Panu znana – a jeśli tak, to co Profesor sądzi o niej,koncepcja dialektyki kreacja-imitacja Gabriela Tarde’a?

  28. (32.) Jestem po wysłuchaniu Pana w TOK FM niedziela 27-04-08 w godz.10:11 (moje ulubione radio) ze ciekawością słuchałem tez z którymi w większości się zgadzam zwłaszcza dotyczących Chin. Wielkie , wielkie dzięki i żałuję ,że na trasie Pańskich wykładów nie ma w maju lub czerwcu Wrocławia. Serdecznie pozdrawiam

  29. (31.) Dziękuję Jackowi za przedstawienie swojej argumentacji w sprawie wad systemu preferencji dla małych i średnich przedsiębiorstw.
    Postaram się wedle przedstawionych punktów udzielić odpowiedzi.
    ad.1. Czy można mieć wątpliwoiści co do preferowania jednej grupy przedsiębiorstw? Na pewno tak, a argumentów przeciw znajdzie się dużo.Myślę jednak, że bezpośrednie łączenie ulg dla MSP z ryzykiem społeczeństwa i ponoszeniem przez nie kosztów nalezy rozpatrywac także przez pryzmat ogólnospołecznmych korzyści jakie mogą powstać dzięki ulgom. Problem jednak ma szerszy wymiar i odnosi się do pytania czy możemy sobie jako kraj pozwlić na utzrymywanie sytuacji, w której duży rośnie a mały będzie zawsze mały, gdyż nie ma środków na rozwój? To powoduje, że przy braku rozwoju będziemy mieli cały czas mało nowoczesne, nastawione na przetrwanie małe firmy. Jeżeli one tworzą miejsca pracy, to pytanie brzmi, ile ich stworzą bez rozwoju. Pewnie można czekać, aż zakumulują kapitał z zysków, ale czy to jest droga do skoku jaki musi Polska uczynić?Specyfika akumulacji kapitału z zysków jest całkowicie inna w MSP niż w dużych firmach. MSP bez kredytu (brak zabezpieczeń) długo gromadzi kapitał, aby go w końcu zainwestować. Wydaje mi się, że ten długi czas trzeba skarcać różnymi metodami. W przypadku MSP wolny rynek jest tylko wolny z nazywy. Co im po wolności i rynkowej alokacji, gdy nie mogą stanąć do konkurencji. A może z ulgami jest tak, że są źle skonstruowane i stąd bierze sie negatywna opnia o nich. Czy można powiedzieć, że wszytskie preferencje w USA i UE nic nie dają i w globalnym rachunku przynoszą stratę. Wątpię dość mocno w taką opnię. Jest niewątpliwie tak (historia z Polski), że ulgi są obostrzone taką ilością warunków, że mało kto je rozumie lub może spełnić. Form obniżenia ciężaru podatkowego jest wiele – szczególnie w dochodzie – stąd można coś wybrać. Natomiast wiele ulg działa w określonej fazie rozwoju i tu trzeba dobrze je dobrać do poszczególnych faz. Inne pytanie do Jacka brzmi następująco. Czy amortyzacja przyśpieszona jest formą preferecnji? A jeśli tak to dlaczego preferuje duże przedsiębiorstwa. Tak wynika z teorii i praktyki – efekt Lohmanna-Ruchtiego. I mamy preferowanie tym razem dużych przedsiębiorstw?
    ad.2. Dlaczego ma być lobbing i korupcja? Jeżeli ulga będzie dotyczyć wszytskich np. inwestycji rzeczowych (bez wskazania które rodzaje) nie ma korupcji. Dziś preferujemy wydatki na nowe technologie. Dlaczego tylko ten obszar? Przecież jasnym jest, że większość firm to firmy naśladowcze. Nie można oczekiwać w praktyce, że wszyscy rzucą się w wir nowych technologii. Za mało mamy ludzi do obsługi tego segmmentu. Czy w USA wszytskie firmy to firmy nowych technologii? Na pewno nie. Wydaje mi się, że musimy tak konstruować system preferencji, aby był adekwatny do potencjału ludzkiego. Ulga musi być zatem ogólna – bez konkretnego wskazywania.
    ad.3
    Tu rzeczywiście zgadzam się z Jackiem. Zacznie się raj dla doradców. Ale czy ten raj nie trwa aby także teraz. Stawki coraz niższe i podatkowe koszty uzyskania coraz niższe.To jaki mamy faktyczny ciężar? Psucie systemu jest już teraz. Skoro nic nie daje się zrobić z tym tworem to czy ulgi są w stanie mu zaszkodzić? Trzeba postawić raczej pytanie, dlaczego ten system nie daje się naprawić?
    ad.4 Jeśli progresywny podatek to jak dobrze odczytuję intencje Jacka, wysokie stawki dla dużych i małe dla małych. Wtedy zapewne zacznie się lobbing i korupcja jak dojdzie do ustalania progu progresji i stawki dla dużych firm. Mam wrażenie, że przy takim systemie duże firmy i tak będą płacić coś lub nic bo to one mają kadry i pieniędze na doradców.
    Podumowując. Zagrożenia, które opisujesz mogą wystąpić za sprawą polityków. Wiem, że to oni decydują w ostateczności, ale może czas zacząć im uświadamiać, że niskie stawki preferują akumulację w tej grupie, która ma już kapitał. W bogatych krajach myśli się trochę lub mocno inaczej. Przykład: Niemcy, Francja itd.
    Co do funckji państwa to niewątpliwie powinno inwestować w kapitał ludzki i infrastrukturę. Pytanie jednak brzmi czy państwo to robi? Gdzie jest ta infrastruktura, gdzie są instytucje ekonomiczne pomagające w przepływie kapitału. Wielu mówi, że transformacja systemu bankowego zakończyła się pełnym powodzeniem. Tylko jest jeden mały problem. Gdzie MSP ma pozyskać kapitał na rozwój? Zyski małe, kredyt niedostępny, to skąd ….?
    Jeśli tak będziemy stawić sprawę to możemy równie dobrze stwierdzić, że wszytsko jest już idelanie, a problemy są już przeszłoscią. Czy tak jest?
    Dziękuję Ci Jacku za komentarz. rad będę przeczytać Twoją opinię. Pozdrawiam.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *